Polska wylęgarnią klasowych bramkarzy?

Z Andrzejem Dawidziukiem odkrywcą talentów bramkarzy Łukasza Fabiańskiego oraz Radosława Cierzniaka, rozmawia Marek Poznański.

- Czy spodziewał się pan, że wychowankowie MSP, Łukasz Fabiański oraz Radosław Cierzniak, będą zbierali za swoje występy - odpowiednio: w Legii i Amice - aż tak dobre recenzje?

Reklama

- Nie jest to dla mnie zaskoczeniem, ponieważ przygotowywaliśmy ich do gry na takim poziomie. Także pod względem psychicznym. Dużo pracowaliśmy nad tym, aby ci zawodnicy byli mentalnie gotowi do występów w ekstraklasie, aby potrafili wykorzystać swoją szansę. Bo przecież dla każdego młodego piłkarza - a już dla bramkarza w szczególności - każdy przeskok z ligi do ligi jest sporym wyzwaniem. W ekstraklasie muszą umieć sobie radzić z większą presją oraz z grą przy dużej publiczności.

- Może właśnie z tych powodów wielu trenerów woli postawić na doświadczonego bramkarza niż dać szansę debiutantowi?

- Na szczęście ten stereotyp, że dobry bramkarz nie może być młody, powoli zanika. Doświadczenie jest oczywiście bardzo ważne, ale jest sporo przykładów na to, że wierzący w swoje umiejętności oraz odpowiednio przygotowany do gry młody bramkarz może być mocnym punktem zespołu. Tak jak chociażby Iker Casillas, który ma dopiero 24 lata, a już od kilku lat jest podstawowym graczem Realu Madryt. Oczywiście nie chcę, aby to zabrzmiało w ten sposób, że starsi bramkarze do niczego się nie nadają. Nawet grubo po trzydziestce można bronić na wysokim poziomie, czego przykładem jest u nas Piotr Lech z Górnika Zabrze. Ważne są bowiem umiejętności oraz to jak bramkarz radzi sobie ze stresem, a nie wiek. Ten jest najmniej istotny. Takiego podejścia nauczyłem się w Anglii.

- Właśnie, wychowankowie szkoły w Szamotułach często wyjeżdżają na Wyspy na staże. Jak wam się udaje te wyjazdy organizować?

- To nie jest takie trudne, bo Anglicy ostatnio otworzyli się na świat. Nie ma już kłopotów z otrzymaniem pozwolenia na pracę i obecnie nie jest sztuką wyjechać do Anglii, ale tam zostać na dłużej. My po pierwszej wizycie, kiedy to na stażu byli m.in. Łukasz Fabiański i Dawid Stronka, zrobiliśmy na Anglikach niezłe wrażenie i mamy tam chyba niezłą markę, bo możemy korzystać z kolejnych zaproszeń. Nasi zawodnicy byli m.in. w Southampton, Arsenalu i Boltonie.

- W barwach tego ostatniego klubu już wkrótce w Premiership może zadebiutować jeden z waszych zawodników.

- Mocno w to wierzę. Jarosław Fojut - bo o nim mowa - ma już kontrakt i z tego co można było zaobserwować w meczach sparingowych, to wkrótce powinien otrzymać swoją szansę. Jeśli jeszcze nie w meczu ligowym, to na pewno w spotkaniach pucharowych. Jestem przekonany, że wkrótce w Boltonie zagra polski obrońca.

- Jakimi kryteriami się pan kieruje podczas naboru do szkoły?

- Są takie cechy, które są dla mnie szczególnie istotne, jak dynamika, odwaga oraz warunki fizyczne, choć od razu zaznaczę, że wcale nie szukam wielkoludów. Nie patrzę natomiast na aktualne umiejętności chłopców, którzy się do nas zgłaszają. Sprawność ogólną oraz technikę można bowiem wypracować na treningach.

- W szkole stawiacie też jeszcze jeden warunek. Chłopcy muszą się przykładać do nauki.

- Wychodzimy z założenia, że wszyscy muszą łączyć grę w piłkę ze szkołą. Minimum, które stawiamy naszym wychowankom, to zdanie matury. Nie wszystkim się przecież udaje zaistnieć w futbolu, a gdyby jeszcze zaniedbali naukę, to wówczas mogliby mieć problemy. Chcemy także, aby nasi podopieczni w dostatecznym stopniu opanowali dwa języki obce. Muszą też nauczyć się ciągłego podwyższania poziomu sportowego. Uczymy ich, aby po jednym dobrym meczu nie popadali w samozadowolenie.

- Zna pan idealnego bramkarza?

- Jest wzór na taki ideał, ale stworzyć go nie można. Gdyby z kilku najlepszych bramkarzy wziąć najlepsze cechy, to wówczas powstałby bramkarz idealny. Niestety, każdy oprócz zalet ma też wady. Najważniejsze jest jednak to, aby bramkarz był skuteczny.

- O jakich pana podopiecznych wkrótce usłyszymy?

- Myślę, że duża przyszłość przed takimi bramkarzami jak wspomniany Stronka, a także Gostomski i Jesionowski. Wszyscy mogą pójść w ślady Fabiańskiego, Cierzniaka czy też Szmatuły. W szkole mamy też 15-letniego Jacka Skrzyńskiego, o którym mało kto jeszcze słyszał, ale który ma wszelkie predyspozycje, aby być dobrym bramkarzem.

Tylko Piłka/Marek Poznański

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje