Piłkarze zapłacą KSZO?

Drużyna KSZO Ostrowiec opuściła w tym sezonie szeregi pierwszej ligi nie zdobywając w rundzie wiosennej ani jednego punktu. W dużej mierze zaważył na tym protest piłkarzy, którzy wobec zaległości finansowych "rozchorowali się" i odmówili gry.

- Oczywiście, mieliśmy zaległości i się ich nie wypieramy - mówi dyrektor KSZO Zbigniew Grombka - Są jednak inne sposoby na ich wyegzekwowanie niż strajkowanie i spuszczanie drużyny do drugiej ligi.

Reklama

Klub postanowił pozwać do sądu piłkarzy, którzy przygotowywali się do sezonu z drużyną, a następnie odmówili gry. Pozew opiewa na kwotę 3.730.747,67.

- Wina jest po stronie klubu - uważa Jacek Bednarz, były piłkarz, a obecnie prawnik - To klub nie zapewnił wcześniej warunków do gry i treningu. Za spadek jest więc odpowiedzialny zarząd, a konsekwencje finansowe spadku na pewno ponieść będzie musiał klub.

Jacek Bednarz jest przekonany, że sąd oddali powództwo jako bezzasadne, zaznaczył jednak, że nie ma dostępu do wszystkich dokumentów.

Zobacz informację o powodach pozwania zawodników, a także posłuchaj wypowiedzi dyrektora KSZOJacka Bednarza.

INTERIA.PL/RMF
Dowiedz się więcej na temat: pilkarze | klub | zaległości

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje