Piłkarze Wisły wrócili do kraju

Z godzinnym opóźnieniem przylecieli z Cypru w środowe popołudnie piłkarze Wisły Kraków. Na lotnisku w Balicach powitała ich około 50-osobowa grupa kibiców. Krakowianie we wtorek przegrali w Nikozji z miejscowym APOEL-em 1-3 i odpadli z rozgrywek Ligi Mistrzów.

"APOEL jest bardzo dobrą drużyną i ten awans im się należał. Na własnym obiekcie zaprezentował dobry futbol. My po raz kolejny wracamy do Polski po tym jak nie udało nam się awansować do Ligi Mistrzów. Została nam Liga Europejska i zrobimy wszystko, aby w niej pokazać się z dobrej strony" - powiedział dziennikarzom na lotnisku piłkarz Wisły Patryk Małecki.

Reklama

Zawodnik ten podkreślił, że o porażce nie zadecydowała w głównej mierze pogoda: "Nie ma co zwalać na wysoką temperaturę. Byliśmy po prostu słabszą drużyną".

Strzelec jedynego gola dla "Białej Gwiazdy" Cezary Wilk z trudem opisywał to co on i jego koledzy z drużyny przeżywali po końcowym gwizdku wtorkowego pojedynku: "Byliśmy już tak blisko upragnionego celu, był on na wyciągnięcie ręki. Brakowało czterech, pięciu minut, aby to osiągnąć. Nagle wszystko legło w gruzach. Naprawdę ciężko było dojść do siebie."

Z kolei trener krakowskich piłkarzy Robert Maaskant jest rozczarowany niepowodzeniem w Nikozji.

"Przy wyniku 0-2 nasza gra wyglądała całkiem dobrze. Wynikało to jednak z faktu, że APOEL się cofnął. Wróciliśmy do walki o awans, ale w ostatnich minutach wiele potoczyło się nie po naszej myśli. Powinienem czuć zadowolenie, że gramy w fazie grupowej Ligi Europejskiej, ale na razie czuję rozczarowanie" - powiedział szkoleniowiec Wisły.

W rewanżowym meczu czwartej rundy eliminacji piłkarskiej Ligi Mistrzów Wisła Kraków przegrała w Nikozji z APOEL-em 1-3 i nie zakwalifikowała się do rundy grupowej. Pierwsze spotkanie krakowianie wygrali u siebie 1-0.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje