Piekutowski: Zwycięzców się nie sądzi

Adam Piekutowski na pewno nie zaliczy meczu z Groclinem do najbardziej udanych, ale też trzeba przyznać, że w kilku sytuacjach wyszedł z groźnych sytuacji obronną ręką.

Bramkarz "Białej Gwiazdy" zgodził się, że można go obwiniać przy stracie drugiego gola. W 6. minucie z ostrego kąta strzelał Sobolewski, a futbolówka trafiła Piekutowskiego i trafiła do bramki wiślaków.

Reklama

- Przyznaję, że przy drugiej bramce dla Groclinu piłka trafiła mnie w głowę. Inaczej chyba nie wpadłaby do siatki - przyznał golkiper. - Pamiętajmy, że zwycięzców się nie sądzi.

INTERIA.PL/Dziennik Polski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje