Pep i Mou - liderzy z urodzenia

Dwie skrajności znalazły się na szczycie rankingu trenerów w 2010 roku. Jose Mourinho wyprzedził Pepa Guardiolę, choć najczęściej z nim właśnie przegrywał.

Szkoły zarządzania badają przypadek Guardioli

Reklama

Eliminowanie lub przynajmniej ukrywanie słabości grupy i eksponowanie jej silnych punktów - to biznesowe truizmy pasujące także do świata futbolu. Czasem jednak sukcesy na boisku mogą być inspiracją dla biznesu. Tak jest w przypadku Pepa Guardioli, którego fenomen przywódczy w Barcelonie zwrócił uwagę szkół zarządzania. Profesor Beatriz Vilas, ekspert od komunikacji niewerbalnej i inteligencji emocjonalnej z Balearów uważa trenera Barcy nie tylko za wzór elegancji, ale też efektywności w kierowaniu ludźmi.

"Efekt Guardioli" urósł więc do rangi przedmiotu badań szkół biznesowych, choć pani profesor nie zna nawet osobiście trenera Barcelony. Opowiada jednak, że jego postawa w nadzwyczajny sposób motywuje graczy. Szef drużyny na każdym kroku podkreśla, iż to oni są genialni i tylko swojej pracy zawdzięczają to, do czego doszli. Sam trzyma się w cieniu, na uboczu pozwalając, by to podwładni oceniali jego zasługi.

Nie mówi "ja", tylko "my"

- W mediach, nigdy nie mówi: "ja", zawsze "my" sprawiając wrażenie szefa wciągającego piłkarzy w proces decydowania o celach i losie grupy - zauważa pani profesor. Jego autorytet przywódcy w ogóle na tym jednak nie cierpi, bo kiedy trzeba, potrafi podjąć twarde decyzje jak usunięcie z klubu Samuela Eto'o, czy Zlatana Ibrahimovica.

Zdaniem Vilas, w zarządzaniu przeminął czas "bezwzględnych i autokratycznych wodzów". Przyszłość należy do ludzi w typie Guardioli: spokojnych, opanowanych, nie kreujących konfliktów, ale mających siłę, by w razie potrzeby wszystko, co złe wziąć na siebie. - Jeśli nie kontrolujesz swoich emocji, sprawiasz wrażenie kogoś, kto nie kontroluje swojego życia - stwierdza filozoficznie profesor Vilas.

Co motywuje Barcę?

Podkreśla też zmysł motywacyjny Guardioli. Trener Barcy nie mówi o tytułach i pieniądzach, jako podstawowych celach ludzi z jego grupy. Wspomina raczej o doskonałości, do której dąży drużyna i radości z gry piłkarzy oraz ich kibiców. W ten sposób chęć poprawiania się nie gaśnie z każdym zdobytym mistrzostwem i zarobionym euro.

Przed niedawnym Gran Derbi lider reprezentacji Hiszpanii Xavi Hernandez powiedział, że Real Madryt to wielka drużyna, ale tylko grając w Barcelonie potrafi być szczęśliwy. I choć Jose Mourinho to wybitny trener, Guardiola mocnej zapisze się w futbolowych annałach. 29 listopada walczył na Camp Nou z wszystkich sił, by udowodnić, że to nie było wyłącznie czcze gadanie. Z tej wielkiej motywacji wzięło się spektakularne zwycięstwo 5-0.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje