Pawlusiński: Szkoda, że runda się kończy

Bohaterem sobotniego meczu Cracovii z Jagiellonią był niewątpliwie Dariusz Pawlusiński. "Plastik" dwoma celnym trafieniami zapewnił "Pasom" ważne trzy punkty, ale mógł pokusić się też o hat-tricka. - Aż tak łapczywy to nie jestem - mówił uśmiechnięty po spotkaniu.

Pawlusiński przyznał, że Cracovia znała wagę konfrontacji z Jagiellonią: - Przed meczem sobie zakładaliśmy, że jest to mecz o życie. Wiadomo, że mieliśmy do Jagiellonii 7 punktów straty, teraz zmniejszyło się to do 4 punktów. Jedzie na ciężki mecz do Zabrza, gdzie może paść różny wynik, ale ja już nie patrzę na to, gdzie grają przeciwnicy. Patrzę na siebie i liczę, żebyśmy zdobyli jak najwięcej punktów.

Reklama

Gole strzelone Piotrowi Lechowi były jego 5. i 6. trafieniem w Ekstraklasie.- Cieszę się, że udaje się zdobywać bramki, ale dla mnie to jest drugorzędna sprawa. Jednak po cichutku w duszy cieszę się, że udaje się je strzelić - przyznał.

Dla "Plastika" to najlepsze strzelecki sezon w historii występów w Ekstraklasie. Do tej pory dwukrotnie kończył rozgrywki z pięcioma trafieniami na koncie. - Jeszcze jest jeden mecz, są też na wiosnę. Myślę, że dorobek może być większy - zastanawia się piłkarz.

Cracovia zgarnęła komplet punktów, ale jej gra nie była wymarzona. - My już nie patrzymy czy gramy ślicznie, pięknie, bo były takie mecze, że graliśmy cudownie, a było zero punktów. Myślę, że dzisiaj gra pozostawiała wiele do życzenia, ale są trzy punkty i to jest dla nas najważniejsze. Nie tak mieliśmy zacząć spotkanie. Mieliśmy siąść wysoko na przeciwniku, ale szczęście było z Cracovią i to jest dla nas najważniejsze - skwitował Pawlusiński.

Przed "Pasami" wyjazd do Gdyni, gdzie zmierzą się z Arką. Pawlusiński zapowiada walkę o trzy punkty: - Nie jedziemy tam na ścięcie. Wiadomo, że z meczu na mecz gramy coraz lepiej. Udaje nam się strzelać bramki. Pojedziemy na Arkę po trzy punkty. Nie możemy patrzeć z kim gramy. Na pewno będzie to ciężki mecz, ale godny tego, by przywieźć trzy punkty.

- Szkoda, że ten sezon się kończy. Na koniec zaczęło nam "żreć", ale ja wierzę, że trener Płatek przygotowuje nas lepiej do rundy rewanżowej, niż pan Majewski nas przygotował i zdobędziemy dużo więcej punktów, niż w tej rundzie - dodał z uśmiechem Pawlusiński.

Skrzydłowemu słynącemu z piorunującego uderzenia niebawem kończy się kontrakt, a prezes Filipiak zdradził, że o zawodnika pytają różne kluby. - Nic nie słyszałem. Kończy mi się kontrakt w czerwcu. Zawsze bardzo dobrze czułem się w Cracovii i jeśli będzie wola klubu, żebym został, to ja z chęcią zostanę. Mam dzieci, które chodzą tutaj do szkoły. Nie potrzebuje zmiany otoczenia. To, że kluby o mnie pytają jest bardzo miłe, ale ja na dzień dzisiejszy nic o tym nie wiem.

ASInfo/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Cracovia | mecz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje