Optymizm zapanował w ŁKS-ie

Prezes piłkarskiej spółki ŁKS Antoni Panek podczas czwartkowej konferencji prasowej poinformował, że klub z optymizmem czeka na posiedzenie komisji licencyjnej. 21 lipca komisja ta zdecyduje, czy przyzna klubowi licencję na grę w ekstraklasie.

"Po środowej decyzji Komisji ds. Nagłych PZPN jest duża nadzieja, że licencję dostaniemy. Wierzymy, że tak się stanie, i że nadal będziemy występować w ekstraklasie" - powiedział Panek.

Reklama

Komisja ds. Nagłych zwróciła się do Komisji Odwoławczej ds. Licencji, by ponownie przeanalizowała dokumenty ŁKS. Wcześniej ta komisja już dwukrotnie nie wydała łódzkiej ekipie pozwolenia na grę w ekstraklasie. ŁKS odwołał się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, który merytorycznie rozpatrzy skargę w połowie sierpnia, ale odrzucił wniosek łodzian o wstrzymanie wykonania decyzji o nieprzyznaniu licencji.

We wtorek w ŁKS nastąpiła zmiana prezesa, a Panek na tym stanowisku zastąpił odwołanego przez akcjonariuszy Romana Gałuszkę.

"Propozycja objęcia funkcji prezesa zaskoczyła mnie, jednak nad jej przyjęciem zastanawiałem się zaledwie 10 minut. Ostatnie wydarzenia związane z licencją pokazały, że ŁKS ma wielu przyjaciół. W klubie panuje też bardzo dobra atmosfera, co pozwala z optymizmem patrzeć w przyszłość" - wyjaśnił Panek.

Współwłaściciel ŁKS Grzegorz Klejman powiedział, że "klub przy licencji nic nie kombinował".

"ŁKS walczył zgodnie z zasadami. Za tę walkę chcę podziękować m.in. władzom Łodzi, ministrom Drzewieckiemu i Kwiatkowskiemu, piłkarzom, działaczom, kibicom naszego klubu i przede wszystkim prezesowi ŁZPN Edwardowi Potokowi oraz Antoniemu Piechniczkowi. Bez ich wsparcia ŁKS nie mógłby liczyć na otrzymanie licencji" - dodał.

Jak podkreślił, większość problemów związanych z brakiem licencji na grę w ekstraklasie była spowodowana działalnością odwołanego w tym tygodniu prezesa Gałuszki. "Obiecywał, że sprowadzi bogatych sponsorów. Zamiast tego wziął nieprawnie ze spółki 55 560 zł i doprowadził do tego, że ŁKS nie dostał licencji. Zatrudnił też wiele osób, które nigdy nawet nie pojawiły się w klubie" - wyjaśnił Klejman.

Dodał, że jeżeli były prezes nie rozliczy się w czwartek z klubem z pobranych pieniędzy, to sprawa zostanie skierowana do prokuratury. Poinformował też, że osoby zatrudnione przez Gałuszkę zostały już zwolnione. Ich los ma podzielić również dyrektor sportowy ŁKS Juliusz Kruszankin.

Na konferencji Klejman poinformował też, że jeszcze w tym tygodniu treningi z ŁKS rozpocznie Piotr Reiss, choć działacze Warty Poznań twierdzą, że w piątek piłkarz ten podpisze kontrakt z tym klubem. Nie wykluczył, że zawodnikami łódzkiego klubu zostaną też Damir Kojasević i Andrzej Niedzielan.

Dodał, że nie jest przesądzone, iż z ŁKS odejdzie Adam Czerkas, który kilkanaście dni temu opuścił zgrupowanie klubowe i wyjechał na Cypr.

"Jeśli Adam chce odejść, to ma naszą zgodę. Jest jednak jeden warunek. Klub, który chce go zatrudnić, musi zapłacić 800 tys. zł., bo piłkarz ten ma nadal ważny kontrakt z ŁKS" - powiedział Klejman.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: klub | optymizm | ŁKS

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama