Okradziony Tottenham

- Czujemy się okradzeni - powiedział Martin Jol, menedżer Tottenhamu Hotspur. Jego podopieczni we wtorek bezbramkowo zremisowali z Manchesterem United, ale sędzia prowadzący to spotkanie nie zauważył, że w 89. minucie "Koguty" zdobyły bramkę.

Na strzał prawie z połowy boiska zdecydował się Pedro Mendes, a Ray Carroll, golkiper "Czerwonych Diabłów", dopiero za linią bramkową zdołał wybić piłkę.

Reklama

- Nie mówimy tutaj o sytuacji, gdy piłka przekracza linię bramkową o kilka centymetrów, ale w tym wypadku był to cały metr. Nie ma wątpliwości, że Pedro strzelił tego gola - dowodził Jol.

- Czujemy się oszukani, choć trudno winić sędziego głównego i jego asystenta, że tego nie zauważyli. To, co mnie najbardziej wkurza, to fakt, że jest rok 2005, wszyscy widzieli całą sytuację w telewizji, a arbiter nie został o tym poinformowany - dodał.

- Nie zagraliśmy zbyt dobrego spotkania, dlatego jestem zadowolony z jednego punktu, ale zasłużyliśmy na trzy - powiedział Mendes. - Co mogę powiedzieć o sytuacji z 89. minuty? Czuję się strzelcem gola, piłka na pewno przekroczyła linię bramkową, szczególnie że nie często zdarza się strzelić gola z połowy boiska - dodał.

Dowiedz się więcej na temat: boiska | Pedro Rodriguez

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje