Odwołanie Łukasza Piszczka dotarło do PZPN

Przewodniczący Związkowego Trybunału Piłkarskiego Włodzimierz Głowacki powiedział, że do PZPN dotarło już odwołanie Łukasza Piszczka - ukaranego półroczną dyskwalifikacją za korupcję. Trybunał zajmie się tą sprawą za około dwa tygodnie.

"Otrzymaliśmy pismo zawodnika dotyczące odwołania od kary nałożonej przez Wydział Dyscypliny. Najpierw wpłynęło ono do WD, a następnie zostało przekazane trybunałowi. Na początku przyszłego tygodnia sprawdzę, czy od strony formalnej wszystko się zgadza i wyznaczę datę rozpatrzenia sprawy w kolejnym tygodniu (między 12 i 16 września - przyp. red)" - powiedział w piątkowe popołudnie Włodzimierz Głowacki dodając, że ZTP zbiera się zwykle w środy lub piątki.

Reklama

29 lipca Piszczek, czołowy obrońca reprezentacji Polski, został zdyskwalifikowany na pół roku przez Wydział Dyscypliny w związku z czynami korupcyjnymi w Zagłębiu Lubin. Sprawa dotyczyła ustawienia meczu z Cracovią (0:0) w 2006 roku (choć Piszczek nie grał w tym spotkaniu). Wrocławski sąd okręgowy podjął decyzję w sprawie m.in. tego piłkarza już 27 czerwca, skazując go na rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata.

Tuż po decyzji Wydziału Dyscypliny Piszczek - obecnie piłkarz Borussii Dortmund - poinformował, że nie będzie się odwoływał i przez ten okres nie wystąpi w drużynie narodowej. Później jednak, gdy wpłynęło do niego uzasadnienie WD, zawodnik zmienił zdanie.

Jaką decyzję wyda Związkowy Trybunał Piłkarski? Teoretycznie kara nie powinna być wyższa od zasądzonej przez Wydział Dyscypliny. ZTP może podtrzymać orzeczenie pierwszej instancji, skrócić dyskwalifikację lub skierować sprawę do ponownego rozpatrzenia przez WD. Ale jest jeszcze jedna możliwość...

"Nie możemy podwyższyć kary, chyba że z takim wnioskiem zwróci się do ZTP rzecznik dyscyplinarny PZPN (Wojciech Petkowicz - przyp. red). Wtedy nasze kroki mogą iść w dwie strony" - podkreślił Głowacki.

"Trybunał to dziewięć niezależnych osób, kompetentnych prawników. Wiem, że ta sprawa wzbudza sporo emocji. Łatwiej byłoby nam podjąć decyzję, gdyby nie było presji środowiska piłkarskiego. Czasami wypowiadają się osoby, które nie powinny zabierać głosu w tej sprawie. Można zauważyć dwa przeciwstawne nurty. Bez względu na to, jaką decyzję podejmiemy, przedstawiciele jednego z nich będą niezadowoleni" - dodał przewodniczący ZTP.

Prezes PZPN Grzegorz Lato już kilka dni wcześniej mówił, że "nie wyobraża sobie", aby Łukasz Piszczek nie złożył odwołania. "W przeciwnym razie będzie miał kłopoty sportowe również u siebie w Borussii Dortmund, przecież UEFA i FIFA zwracają szczególną uwagę na przypadki korupcji" - przypomniał Lato.

"Nie zamierzam naciskać na Związkowy Trybunał Piłkarski, tak samo jak nie wywierałem żadnej presji na Wydział Dyscypliny. Nie wyjdę przed szereg. Nie ja prowadzę tę sprawę" - dodał Lato.

Na razie, bez Piszczka w składzie, "Biało-czerwoni" zagrają w piątek z Meksykiem w Warszawie i 6 września z Niemcami w Gdańsku.

Obrońca Borussii Dortmund był jednym z ośmiu piłkarzy ukaranych przez WD PZPN. Na sześć miesięcy zostali zdyskwalifikowani również Tomasz Moskała i Piotr Bania, a na dziewięć: Marcin Bojarski, Sławomir Olszewski, Michał Chałbiński i Łukasz Mierzejewski. Jedynym zawodnikiem, który otrzymał karę w zawieszeniu, był Tomasz Wacek (sześć miesięcy dyskwalifikacji w zawieszeniu na 3 lata).

Jak podkreślił Włodzimierz Głowacki, sprawa Piszczka może być jedną z wielu rozpatrzonych w połowie września.

"Postaramy się rozpoznać jak najwięcej spraw. Wprawdzie w tej chwili otrzymaliśmy tylko pismo Łukasza Piszczka, ale bierzemy pod uwagę, że inni zawodnicy ukarani przez Wydział Dyscypliny również będą chcieli złożyć odwołanie" - przyznał szef ZTP.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Łukasz Piszczek | PZPN | euro-2012 | reprezentacja Polski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje