Czy trener Rubinu Kurban Berdyjew odkrył metodę na Barcelonę? Czy po kolejnym "atasco" Pep Guardiola naprawdę nie ma sobie i piłkarzom nic do zarzucenia?

Zdjęcie

Nawet ozdrowienie Lionela Messiego (przy piłce) nie pomogło Barcelonie w Kazaniu /AFP
Nawet ozdrowienie Lionela Messiego (przy piłce) nie pomogło Barcelonie w Kazaniu
/AFP
"Atasco" - czyli korek, zapychanie się, zaplątanie, lub zagmatwanie. Tego właśnie słowa najczęściej używają hiszpańscy komentatorzy, gdy Barcelona gra z Rubinem. Katalońskie maluchy, które swoją kombinacyjną grą potrafią zrobić wodę z mózgu niemal każdej obronie, z Rosjanami zawsze rozpaczliwie walczą o punkt.

Dwa remisy i porażka - bardzo trudno uwierzyć, że tak zły bilans Barcelony z drużyną Rafała Murawskiego to tylko kwestia przypadku. Zwłaszcza, że scenariusz wciąż się powtarza. Urodzony w Aszchabadzie trener Kurban Berdyjew ustawia piłkarzy 25 metrów od bramki sprawiając, że Xavi z Iniestą bez skutku poszukują szczeliny w murze rosyjskich nóg, głów i rąk.

Na dodatek błyskawiczne i skuteczne kontry wywołują w graczach Guardioli stan wysokiego napięcia, jakby prowadząc swoją grę stąpali po kruchym lodzie. Trzy mecze z Rubinem w ostatnich dwóch sezonach Champions League i jedna z najlepszych drużyn na świecie nawet na sekundę nie objęła prowadzenia!

Reklama

Kurban Berdyjew zaprzecza jakoby znalazł formułę na drużynę Pepa Guardioli, ale sam trener Barcelony ma po każdym starciu z rywalem z Turkmenistanu smętną minę. Zawsze jednak upiera się, że nie może drużynie nic zarzucić. Barca wygrałaby wczoraj przecież, gdyby Villa, Pedro i Messi wykorzystali sytuacje sam na sam.

Goście z Camp Nou mieli w Kazaniu szanse wygrać, ale mogli też wrócić bez punktu, gdyby w końcówce Martins nie trafił piłką w słupek, ale do siatki. Najistotniejsze jest jednak pytanie: "co z tego wynika?", bo drużyna Guardioli ma wielkie kłopoty za każdym razem, gdy przeciwnik zastosuje podobną taktykę. Tak było z Chelsea w półfinale edycji 2008-2009, kiedy w 93. min rewanżu na Stamford Brodge z "atasco" wybawił Katalończyków strzał rozpaczy Andresa Iniesty. Rok później to samo zdarzyło się z Interem, który obronił się na Camp Nou w dziesiątkę, niedawno w lidze "cudu" dokonał beniaminek z Alicante.

Pojedyncze potknięcia to jeszcze nie dramat: zdarzają się największym mistrzom - zmęczonym fizycznie i psychicznie nieustanną rywalizacją o większe i mniejsze cele. Dla Rubina, czy Herculesa mecz z Barcą to doroczne święto, dla Xaviego, Iniesty, Villi, czy Messiego prozaiczna konieczność walki o punkty. Tyle, że nie widać, by drużyna Guardioli dojrzewała, rozwijała się, a sam trener miał jakąkolwiek refleksję na temat sposobów radzenia sobie w powtarzającej się, trudnej sytuacji. A przecież na razie los sprzyja Katalończykom - poważniejsze kontuzje ich omijają - nie wiadomo czy cały sezon będą mieli przywilej gry w najsilniejszym składzie.

Niełatwo zmienia się coś, co przyniosło masę sukcesów. Rozwiązanie "atasco" prawdopodobnie jednak istnieje. Gdy przeciwnik ustawia przed bramką potrójne szyki można nie pchać się w gąszcz, ale częściej strzelać z dystansu. A może z premedytacją oddać mu czasem piłkę, by samemu skontrować? Takie trywialne metody zdają się być jednak poniżej godności trenera Barcelony.

Frazesy, że Barca ma swój styl, jest z niego dumna i nie zdradzi go nawet za cenę porażki, są irytujące. Guardiola wygląda czasem na fanatyka, który nie chce poszukiwać rozwiązań - zamykając się w przeświadczeniu: "jesteśmy najlepsi". Ślepy upór prowadził jednak do upadku największe, nie tylko futbolowe imperia. Złożona z ośmiu mistrzów świata i laureata "Złotej Piłki" drużyna staje się coraz bardziej przewidywalna dla rywali. Nie tylko Hiddink, Berdyjew, czy Mourinho poszukują na nią metody - dlatego, żeby pozostać na szczycie, Barca musi się zmieniać.

Trzeba czasu, by sprawdzić czy Guardiola i jego drużyna wypracują lek na "atasco". Trzeba czasu, by ryzykować twierdzenie, że Javier Mascherano jest kolejnym złym transferem. Jedno jest oczywiste: Jose Mourinho nie jest mniej bystry od Kurbana Berdyjewa. 28 listopada "Pep Team" podejmie na Camp Nou wielki Real Madryt, z którym wygrał ostatnie cztery mecze. 10 dni później, niejako na deser w Katalonii pojawi się malutki Rubin. Z nim drużyna z Camp Nou zdobyła dwa punkty w trzech spotkaniach. Berdyjew swój sposób na Barcę znalazł i z pewnością zechce go powtórzyć. Czas, by Guardiola wymyślił własny na skromnego przybysza z Kazania.

Odtwarzacz wideo wymaga uruchomienia obsługi JavaScript w przeglądarce.

Dyskutuj na blogu Darka Wołowskiego

Zobacz wyniki, strzelców, składy i tabele w Lidze Mistrzów

Artykuł pochodzi z kategorii: Piłka nożna

Źródło informacji:

INTERIA.PL

Zobacz również

  • Dwór Oliwski gotowy na przyjęcie Niemców

    Dwór Oliwski jest gotowy na przyjęcie reprezentacji Niemiec, która właśnie ten gdański pięciogwiazdkowy hotel wybrała na swoje centrum pobytowe. Pierwsi goście powinni pojawić się już... więcej