Niedzielan: Nie dam o sobie zapomnieć

- Mogliśmy to spotkanie przynajmniej zremisować - powiedział w "Przeglądzie Sportowym" Andrzej Niedzielan, który w meczu NEC Nijmegen - AZ Alkmaar (2:3) wpisał się na listę strzelców.

- Przed przerwą mieliśmy sytuację dwóch na bramkarza, ale mój partner z ataku, niestety, zamiast dograć do mnie, zdecydował się na strzał w bramkarza - stwierdził Niedzielan.

Reklama

- Jesteśmy na przedostatnim miejscu w tabeli. Gramy fajny radosny futbol, szkoda tylko, że również w obronie. Nie może być tak, że co mecz tracimy dwa, trzy gole. Ja nie jestem jakimś Brazylijczykiem, żebym w każdym meczu strzelał po trzy bramki - podkreślał polski napastnik.

Niedzielan strzelił gola na 2:2 w 54. minucie. - To była bramka w moim stylu. Dostałem piłkę z głębi pola na szesnastym metrze, uderzyłem po krótkim rogu. Ostatnie 20 minut atakowaliśmy, bo oni umarli fizycznie - mówił Niedzielan, który wrócił do gry po wyleczeniu kontuzji mięśni międzyżebrowych.

- Czuję się świetnie, aż sam jestem w szoku, że bez problemów wytrzymałem całe spotkanie. Szkoda, że nie dostałem powołania do reprezentacji. Lekarz kadry nie dzwonił do mnie... Ale cóż, takie jest życie. Ja muszę grać i udowodnić, że jestem reprezentacji potrzebny. Obiecuję, że nie dam o sobie zapomnieć - zakończył Niedzielan.

INTERIA.PL/Przegląd Sportowy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje