Niedzielan: Byłem w szoku

- Przed meczem nie było nawet minuty ciszy. Byłem w szoku, mało kogo to interesuje. Tylko dwóch ludzi w Nijmegen pocieszało mnie po śmierci papieża. Jeden działacz i jeden kolega z drużyny - powiedział na łamach "Przeglądu Sportowego" Andrzej Niedzielan, który w meczu NEC Nijmegen - Groningen (4:3) strzelił gola na wagę zwycięstwa swojej drużyny.

- Zwycięstwo nad Groningen było niezwykle cenne. Mamy już dziewięć punktów przewagi nad strefą spadkową, którą otwiera Roosendaal - podkreślił reprezentant Polski.

Reklama

- Co to był za mecz. Nie stał na wysokim poziomie, ale za to jaką miał dramaturgię! Strzeliliśmy im szybko dwa gole, ale jeszcze do przerwy wyrównali na 2:2. Godzina gry i dostajemy trzecią bramkę. "Znów strzeliliśmy dwa gole i przegraliśmy" - pomyślałem wtedy. Ale to nie był koniec. Udało nam się wyrównać, a w 80. minucie poszła do mnie jedna dobra, długa piłka od bramkarza. W powietrzu obrońca rywali strącił ją pod moje nogi. Ruszyłem w stronę bramki, minąłem bramkarza i strzeliłem "na pustaka". Jeśli dodam, że przy drugiej bramce dla nas asystowałem z rzutu wolnego jak David Beckham, to czy mogło być lepiej? - stwierdził Niedzielan.

- Feta po meczu była wielka. Może nie taka pokroju Katalonii, ale wszyscy byliśmy szczęśliwi. To zwycięstwo daje nam poczucie bezpieczeństwa. Nie będziemy musieli spinać się ze strachu, że grożą nam jakieś baraże - dodał.

INTERIA.PL/Przegląd Sportowy
Dowiedz się więcej na temat: szok | Groningen

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje