"Narodowy": Problemem toalety

Restauracja nad trybuną główną z widokiem na murawę i panoramę Warszawy. Widownia bez ślepych sektorów, czyli miejsc, z których źle widać płytę boiska. Korona obiektu wykończona kolorowymi metalami. Tak - według "Życia Warszawy" - ma wyglądać Stadion Narodowy.

- W czwartek oddajemy gotowy projekt. Pokażemy go Ministerstwu Sportu. To ono zrobi oficjalną prezentację - mówi Zbigniew Pszczulny, wiceprezes firmy architektonicznej JSK. - Na razie trwają ostatnie obliczenia, opracowywane są wizualizacje, składany jest model w skali 1:500. Wykonaliśmy dużo pracy, żeby z samej koncepcji zrobić projekt techniczny.

Reklama

Na tym etapie projektowania najważniejsze były rozwiązania techniczne i spełnienie wszystkich wymogów UEFA. Organizacja określiła nawet takie drobiazgi, jak liczba rzędów przypadających na jedno wyjście z widowni stadionu. Na warszawskim obiekcie nie może być ich więcej niż 30. Stadion Narodowy będzie miał 55 tys. miejsc, bo takie wymagania postawiło przed architektami Ministerstwo Sportu. Jednak liczba widzów, którzy będą mogli zasiąść na trybunach, będzie się różnić w zależności od meczu.

- Na meczach UEFA jest więcej dziennikarzy, a jedno stanowisko komentatorskie zajmuje miejsce trzech zwykłych siedzeń - tłumaczy Pszczulny.

Na meczach towarzyskich jest mniej dziennikarzy, więc zmieści się więcej widzów. Każdy z 55 tys. widzów musi mieć doskonały widok na całe boisko. Dlatego architekci musieli wyznaczyć linie widokowe i obliczyć tzw. przewyżki - czyli o ile centymetrów niżej powinna siedzieć osoba w dolnym rzędzie, żeby nie zasłaniać widoku sąsiadowi z góry. Na arenie narodowej przewyżka będzie wynosiła od 9 do 11 centymetrów. Zwyczajowo wyznaczenie linii widokowej na stadionach nie należy do łatwych zadań, bo niemal każdy z widzów patrzy na murawę pod innym kątem.

Wiemy też - ujawnia "Życie Warszawy" - że Stadion Narodowy będzie podzielony na dwa pierścienie - górny i dolny. Natomiast sporym problemem może okazać się liczba toalet. - Na mecze przychodzi trzy czwarte mężczyzn i jedna czwarta kobiet, na koncertach podział jest pół na pół - mówi Zbigniew Pszczulny. - Tak więc na te imprezy potrzebna jest inna liczba toalet. Musieliśmy rozwiązać też ten problem. Ostatecznie architekci zdecydowali, że część toalet będzie męska lub żeńska w zależności od rodzaju imprezy. Na meczach piłki nożnej ozdobią je trójkąty, a na koncertach kółeczka - dodaje.

Na stadionie nie zabraknie też miejsc wydzielonych na działalność komercyjną. O tym, gdzie dokładnie znajdą się punkty usługowe (sklepy, salony, bary kanapkowe) zadecyduje Ministerstwo Sportu. Projektanci zaproponowali dwie duże restauracje: biznesową i dla kibiców, a w nich od dwóch do trzech tysięcy miejsc. Z restauracji nad trybuną główną ma się roztaczać widok na całą Warszawę. Gdy nie będzie meczów lub koncertów, miejsce może zostać podzielone na kilka mniejszych knajpek lub sal konferencyjnych.

Stadion będzie miał rozsuwany dach, który w razie deszczu osłoni murawę. Przepisy UEFA nie pozwalają jednak zamykać dachu w trakcie meczu. Jeśli więc zacznie padać, piłkarze będą musieli dokończyć spotkanie na mokrej nawierzchni. Architekci nadal pracują nad fasadą - jej wygląd bardzo interesuje warszawiaków. Propozycji jest kilka, ale projektanci chcą zachować założenia przedstawione w pokazanej już wizualizacji. W planach jest mieniąca się kolorami fasada wykonana z różnokolorowych metali.

Barwy będą przechodzić od białego do czerwonego, żeby zachować element flagi narodowej. Elewacja stadionu ma nieco przypominać wiklinowy koszyk. Ale ostateczna decyzja co do wyglądu korony obiektu, jeszcze nie została podjęta - zauważa "Życie Warszawy".

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: stadiony | Stadion Narodowy | UEFA | architekci | toalety | Narodowy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama