Mourinho będzie trzymał kciuki za Arsenal

Jose Mourinho, menedżer Chelsea Londyn, przyznał, iż nadzieje jego klubu na obronę mistrzostwa Anglii zmniejszyły się po porażce w sobotnim spotkaniu 24. kolejki Premier League z Liverpool FC 0:2.

Gospodarze zwycięstwo zapewnili sobie już po 18 minutach po bramkach zdobytych przez Dirka Kuyta i Jermaine'a Pennanta. Portugalczyk będzie teraz trzymał kciuki za Arsenal Londyn, który w niedzielę na Emirates Stadium podejmie lidera Manchester United.

Reklama

- Jeśli "Czerwone Diabły" wygrają w niedzielę, będziemy mieli dziewięciopunktową stratę. To nie będzie jeszcze koniec walki o mistrzostwo, ale już duża różnica. Jeśli natomiast przegrają albo zremisują to strata wyniesie sześć albo siedem punktów, wtedy będę przekonamy, że jeszcze jesteśmy w stanie wygrać ligę - powiedział Mourinho.

- W meczu na Anfield Road mieliśmy nadzieję, że przez 20 minut nie stracimy bramki, co wniesie pewien spokój i stabilizację do drużyny. Jeśli jedna szybko tracisz dwa gole, to potem jest o to trudno, szczególnie gdy grasz przeciwko Liverpoolowi, który dobrze broni - dodał.

Portugalczyk pochwalił także swojego vis-a-vis Rafaela Beniteza, który w pierwszym składzie postawił na Petera Croucha i Dirka Kuyta, a na ławce posadził Craiga Bellamy'ego. - Rafa nie jest głupi, a ja nie jestem magikiem. Michael Essien i Paulo Ferreira (z konieczności wystąpili na środku obrony - przyp. red.) potrafiliby upilnować Bellamy'ego, ale Crouch jest dla nich za wysoki, a Kuyt za silny - stwierdził Mourinho, dla którego była to pierwsza porażka z Liverpoolem w Premier League.

AFP/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Premier League | Londyn | Jose Mourinho

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje