Moda na Francka Ribery'ego

Co się stało, że akurat tego lata do zaciętego boju o Francka Ribery'ego stanęły najbogatsze kluby świata? By zatrzymać małego Francuza Bayern musiał podyktować kosmiczną cenę - 94 mln euro.

Według "L'Equipe" klub z Monchium odrzucił ofertę Realu Madryt, który gotów był dać za Ribery'ego 80 mln euro. Teraz o Francuza zabiega ponoć Chelsea, ale informacje o 100 mln funtów za Ribery'ego, Aguero i Pirlo brzmią niezbyt wiarygodnie, bo wobec żądań Bayernu Atletico i Milan musiałyby oddać swoje gwiazdy bardzo tanio (a sam klub z Madrytu zażąda 40-50 mln).

Reklama

Blisko stumilionowy transfer Cristiano Ronaldo wywindował ceny za piłkarzy na inny poziom, swoje dołożył też Manchester City, który zdaje się mieć skarbiec bez dna. Gdyby nie nowa sytuacja na rynku transferowym, szefom Bayernu nigdy nie przyszłoby pewnie do głowy żądać 94 mln euro za Ribery'ego.

Z drugiej strony jednak mogą dyktować cenę, jaką chcą, skoro po sezonie fatalnym dla klubu, do wyścigu po jego gwiazdę stanęli najbogatsi. W ostatnich 12 miesiącach Frank przegrał z Bayernem wszystko, a jednak stał się jednym z najmodniejszych graczy na rynku transferowym. Dlaczego dopiero teraz?

CZYTAJ DALEJ I DYSKUTUJ O ARTYKLUE Z DARKIEM WOŁOWSKIM!

Dowiedz się więcej na temat: klub | moda

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje