Mocne słowa Euzebiusza Smolarka

- Mam olbrzymi żal do szefów Borussii, bo nawet nie chciało im się zejść do szatni i pogratulować nam zwycięstwa - powiedział w "Przeglądzie Sportowym" Euzebiusz Smolarek.

Smolarek w doliczonym czasie gry zapewnił zwycięstwo Borussii Dortmund nad VfL Wolfsburg. Po tym meczu szkoleniowiec ekipy z Dortmundu Bert van Marwijk ogłosił, że po zakończeniu sezonu odchodzi z klubu.

Reklama

- Szefowie klubu nadal uważają mnie za tylko za piłkarza rezerwowego, który jakimś cudem łapie się do pierwszego składu. W tym sezonie strzeliłem już pięć goli, wszystkie z gry, a nie jak inni zawodnicy z rzutów karnych, a mimo to nie czuję wielkiego poparcia ze strony kierownictwa, które zwraca uwagę przede wszystkim na innych napastników - podkreślił popularny "Ebi".

Przed sezonem do Borussii trafili za blisko 10 milionów euro. Alexander Frei i Nelson Valdez. - Prezydent chciał, żeby Borussia grała dwójka napastników, czyli w podstawowej jedenastce mieli być Szwajcar i Paragwajczyk. Jednak van Marwijk woli grę z trzema napastnikami, co bardzo nie podoba się naszemu szefowi - tłumaczył reprezentant Polski.

- Obawiam się, że van Marwijk odejdzie już zimą, a ja mogę mieć spore problemy z nowym szkoleniowcem. Przecież każdy wie, że Holender jest dla mnie ważną osobą i chciałbym z nim pracować jak najdłużej - stwierdził Smolarek.

Przegląd Sportowy/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Smolarek

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama