MLS: Wygrane Metro i Fire, Galaxy nadal bez zwycięstwa

Trzecią pełną kolejkę spotkań rozegrali piłkarze amerykańskiej ligi MLS. Pięć spotkań zobaczyło tylko niewiele ponad 65,000 widzów z czego aż 22,000 w Denver.

Eddie Pope wreszcie opanował obronę Metro i to spowodowało, że piłkarze Bradleya odnieśli pierwsze zwycięstwo. Bez porażki są tylko San Jose Earthquakes i Chicago Fire, za to bez zwycięstwa nadal są aż 4 zespoły w tym zupełnie nieoczekiwanie mistrzowie USA Los Angeles Galaxy.

Reklama

Piłkarze Earthquakes po pokonaniu mistrzów zostali nowym liderem Zachodu, wyprzedzając Kansas City Wizards, które to ma najwięcej strzelonych goli w lidze, ale tez najwięcej straconych.

Na Wschodzie nadal na czele Columbus, ale zespół Andrulisa i Warzychy ma już tylko dwa punkty przewagi nad Chicago. Za tydzień na ESPN2 zobaczyć będzie można szlagier kolejki, gdzie wicemistrzowie Revolution gościć będą Earthquakes i staną na przeciw siebie napastnicy kadry USA Twellman i Donovan. Ciekawie zapowiada się też mecz w New Jersey gdzie MetroStars zagrają z Colorado Rapids i są faworytami.

Columbus Crew - NY/NJ MetroStars 0-1 (0-0)

Bramka : Magee (59)

Crew najgorzej grają u siebie i to nie od dzisiaj. Wyczuwają to też kibice, których tylko 12 tysięcy oglądało pierwszą porażkę swoich pupili. Mecz wcale nie zaczął się dla Metro rewelacyjnie. Już po 20 minutach, ze względu na kontuzję boisko musiał opuścić kreowany na lidera zespołu Jaime Moreno, a zastąpił go debiutant 18-latek Mike Magee i swój start w MLS będzie wspominał bardzo miło, gdyż okazał się tajną bronią Bradleya.

W 59. minucie meczu po rzucie rożnym ze środka pola karnego huknął Steve Jolley, a jego strzał trafił w nogę właśnie Mikea Magee. Piłka po zmianie kierunku wylądowała w siatce i młodzianowi zapisano pierwszą bramkę w lidze. Mimo kilku znakomitych sytuacji Crew nie zdołali wyrównać. Najczęściej na ich drodze stawał kapitalnie dysponowany bramkarz Metro Tim Howard, który obronił nawet strzał Westa z kilku metrów. W zespole Nowojorczyków znakomite spotkanie rozegrał reprezentacyjny obrońca Eddie Pope, który podobnie jak na Mundialu znakomicie kierował defensywą. Historyczne pierwsze zwycięstwo prowadząc MetroStars odniósł trener Bob Bradley, tym ważniejsze, że odniesione na wyjeździe i to z liderem konferencji. Po falstarcie w pierwszych meczach piłkarze Metro wzięli rewanż w Columbus za porażkę u siebie, a ich postawa napawa optymizmem przed reszta sezonu

Kansas City Wizards - Chicago Fire 2-3 (2-0)

Bramki dla Wizards: Simutenkov (25), Conrad (38), dla Fire: Perez (53), Williams (65), Ralph (70). Widzow 14,600

To był bardzo pasjonujący, a zarazem jeden z najdziwniejszych meczów w historii MLS, a bardzo długo będą go pamiętać kibice Chicago Fire. Były obrońca Lecha Poznan Jimmy Conrad był bohaterem pierwszej połowy. Zaliczył asystę przy golu Simutenkowa, później strzelił sam piękną bramkę głową. Dzięki niemu Wizards na przerwę schodzili w pogodnych nastrojach prowadząc 2-0 i chyba za wcześnie poczuli się zwycięzcami. Na wielkie słowa uznania zasłużyli za to piłkarze Fire, którzy ani myśleli się poddawać. Po reprymendach trenera Sarachana w 17 minut piłkarze z Chicago strzelili 3 bramki jedną piękniejszą od drugiej, wszystkie z poza pola karnego, a gol Orlando Pereza powinien zostać uznany trafieniem kolejki.

Perez wcale nie spoczął na laurach i chwilę później podał do Andygo Williamsa, który znakomicie uderzył po ziemi i był remis. Wprowadzony za Rodrigo Farie, Jamajczyk Damani Ralph, który już przed sezonem pokazał, że miejsce w składzie będzie w stanie sobie wywalczyć. Po meczu ujął wszystkich mówiac - Dziękuję, że trener mi zaufał i wpuścił mnie na boisko. Skromny Jamajczyk zyskał sympatię fanów w Chicago. Jeszcze kilka takich występów Ralpha i w Wietrznym Mieście, to jemu wszyscy będą dziękować łącznie z trenerem.

Dallas Burn - New England Revolution 1-2 (0-1)

Bramka dla Burn: Kreis (72), dla NE: Max-Moore (12), Twellman (84)

"Biednemu wiatr w oczy" - tak mogą powiedzieć o sobie piłkarze z Dallas. Już w 12. minucie będąc na 10-metrowym spalonym Joe Max-Moore, przyjął podanie Cullena i odruchowo pognał w kierunku bramki strzelając gola. Zamiast gratulacji od kolegów za pierwszego gola po powrocie do MLS, Max-Moore bardziej spodziewał się chorągiewki w górze i odgwizdania spalonego. Sędzia Kevin Terry pokazując na środek boiska wywołał zdziwienie nawet w szeregach Revolution, ale nikt prezentu nie odmówił. 1-0 ustawiło mecz.

Burn atakowali, ale gola strzelili dopiero, gdy mieli przewagę jednego zawodnika. Daouda Kante zobaczył czerwony kartonik, a zaraz po zejściu z boiska obrońcy z Mali piękna główką z linii pola karnego wyrównał Jason Kreis. Zajęci atakiem Burn zapomnieli o obronie i supersnajper z Bostonu Taylor Twellman skarcił ich w końcówce strzelając zwycięskiego gola dla Revolution.

Colorado Rapids - D.C. United 1-1 (1-1)

Bramka dla Rapids John Spencer (24 z karnego), dla D.C.: Etcheverry (7)

Już w siódmej minucie po koronkowej akcji Quaranty i Olsena, boliwijski weteran Marco Etcheverry pociągnął po ziemi swoim słynnym "lewusem" i było 1-0. Na wyrównanie prawie 22 tysiące widzów nie czekało zbyt długo. Szkocki napastnik John Spencer po raz pierwszy w sezonie jedenastkę zamienił na gola. 18-latka Santino Quarante w końcówce zmienił prawie 20 lat od niego starszy Christo Stoiczkow, którego debiut w D.C. opóźniło dwumeczowe zawieszenie. Bułgarski internacjonał po ostrzeżeniu ligi był bardzo grzeczny, nie dostał żółtej kartki, a nawet mógł zmienić losy meczu w doliczonym czasie gry. W dogrywce mimo ataków z obu stron rezultat nie uległ zmianie i obie drużyny pozostają nadal bez zwycięstwa w sezonie

San Jose Earthquakes - Los Angeles Galaxy 1-0 (0-0)

Bramka: Donovan (54, karny)

Derby Kalifornii zawsze są wielkim wydarzeniem na Zachodzie, tak było i tym razem chociaż skarbnicy w San Jose frekwencją byli bardzo rozczarowani. W końcówce poprzedniego sezonu Galaxy dwukrotnie pokonali Quakes po golach Ruiza. Częściowo porachunki zostały wyrównane w San Jose. W minioną sobotę "El Pescadito" nie wykorzystał kilku sytuacji, a oprócz niego okazji jego partnerzy nie mieli. O wyniku meczu zadecydował faul Dannyego Califfa na Brianie Chingu, a karnego pod nieobecność Ekelunda strzelał Donovan i zdobył w ten sposób swojego pierwszego gola w sezonie. Bezdomni mistrzowie jak mówi się o piłkarzach z Los Angeles mimo bardzo agresywnej gry nie zdołali po raz czwarty w tym sezonie zremisować, przegrali i są nadal bez zwycięstwa w tegorocznym sezonie. Ekipa Sigiego Schmida, ze względu na budowę stadionu aż do siódmego czerwca grać będzie na wyjazdach.

Wschód              M  Pt Z R   P   Br 
1.  Columbus Crew   4   7   2   1   1   4-3
2.  Chicago         3   5   1   2   0   4-3
3.  New England     3   4   1   1   1   4-4
4.  MetroStars      3   4   1   1   1   2-2
5.  D.C. United     3   2   0   2   1   3-4
Zachód          M  Pt Z R   P   Br 
San Jose           3   7   2   1   0   4-2 
Kansas City        3   4   1   1   1   6-6 
Los Angeles        4   3   0   3   1   3-4 
Dallas             2   1   0   1   1   2-3 
Colorado           2   1   0   1   1   2-3
Chris Reiko
Dowiedz się więcej na temat: mecz | chicago fire | bramki | city | moore | Los Angeles | bramka | san jose | wygrane | Chicago | metro | mls

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje