MLS: Piąte zwycięstwo Metro, Galaxy wciąż bez wygranej

Tylko cztery mecze rozegrano w miniony weekend w piłkarskiej lidze MLS. Piłkarze Colorado Rapids w terminologii bokserskiej otrzymaliby miano worków treningowych, bo odstają oni poziomem od reszty drużyn i Fire potraktowali ich nie zwykle "goscinnie" aplikując 4 gole.

Wszystkie pozostałe mecze były za to bardzo emocjonujące a ich rozstrzygnięcia padły w ostatnich minutach. Nie grały zespoły Earthquakes i D.C. United i to właśnie z tych klubów Bruce Arena powołał najwięcej kadrowiczów na poniedziałkowy mecz towarzyski USA z Walią w Kalifornijskim San Jose.

Reklama

MetroStars - Dallas Burn 2-1 (0-0)

Bramki dla Metro : Clint Mathis (60), Steve Jolley (84), dla Burn: Jason Kreis (63)

Pope, Guevara i strzelający ostatnio gola w każdym meczu Clint Mathis wraz z trenerem Bobem Bradleyem są nie do zatrzymania. Przyznać trzeba jednak, że bliscy sprawienia niespodzianki byli ambitni piłkarze z Dallas. Po wyrównującym golu Kreisa trzymali się dzielnie aż do 84. minuty, kiedy to zwycięską bramkę zdobył obrońca Jolley. Było to piąte zwycięstwo z rzędu MetroStars i są oni liderem Konferencji Wschodniej. Co najważniejsze zespół Bradleya potrafi wygrywać nawet wtedy, gdy nie gra zbyt efektownie. Piłkarzy Metro już teraz śmiało można nazwać rewelacją rozgrywek. Ich lider Mathis strzela jak automat, a statystycznie gdy "Tancerz" trafia nowojorczycy wygrywają i widzowie na Giants Stadium wreszcie oglądają zwycięska drużynę.

Columbus Crew - New England Revolution 2-3 (1-1)

Bramki dla Crew: Ross Paule (40), Brian Dunseth (76), dla Revolution: Brian Kamler 2 (36, 70), Taylor Twellman (89), Widzów 13,000.

Piłkarze Crew mogą mówić o fatum własnego stadionu, bo jak inaczej można nazwać porażkę z Revolution. Obie drużyny mają jeszcze porachunki z ubiegłego sezonu, kiedy to Revolution wyeliminowali Crew i awansowali do finału, gdzie mecz o tytuł przegrali z Galaxy. W sobotę w Columbus ponad 13 tysięcy widzów obejrzało w sumie dobry mecz, tylko wynik końcowy popsuł nastroje fanom Crew. Na początku goście odparli kilka groźnych ataków Crew i to oni pierwsi zdobyli bramkę i to jaką. Brian Kamler na dwudziestym metrze pobawił się trochę z obrońcami Crew, po czym precyzyjnie uderzył i piłka wylądowała w siatce bramki Buscha. Gospodarze niemal natychmiast wyrównali po strzale będącego w wielkiej formie Rossa Paule. Po przerwie znów huśtawka nastrojów. Revolution po strzale Kamlera prowadzili, ale tylko 5 minut bo szybko wyrównał Dunseth. Gdy widzowie i piłkarze prawie już byli gotowi na dogrywkę, zimny prysznic sprawił im Taylor Twellman w ostatniej minucie, uciekając obrońcom i strzelając zwycięska bramkę dla przyjezdnych, którzy tą wygraną zepchnęli drużynę współprowadzoną przez Roberta Warzyche na trzecie miejsce na Wschodzie.

Kansas City Wizards - Los Angeles Galaxy 2-1 (1-0)

Bramki dla Wizards: Igor Simutenkov (21), Preki (89), dla Galaxy: Carlos Ruiz (75)

Mistrzowie USA, piłkarze Galaxy mogą mówić o pechu, osłabieni grając cały czas na wyjeździe, nadal w tym sezonie jeszcze nie wygrali. Pocieszające jest to, że tylko jeden mecz pozostał Galaxy na wyjeździe i wreszcie otwarty zostanie ich typowo piłkarski Home Depot Stadium. Fani w Los Angeles juz nie mogą się doczekać otwarcia. Gola głową po dłuższej przerwie zdobył Ruiz, ale niezmordowany już prawie 40-latek Preki na minutę przed końcem zdobył zwycięskiego gola i 16 tysięcy widzów oklaskiwało na stojąco wyczyn jugosłowiańskiego Amerykanina. Tak zdenerwowało to Ruiza, że nie panował nad sobą, za co już w doliczonym czasie sędzia pokazał mu czerwoną kartkę i nie zagra za tydzień.

Chicago Fire - Colorado Rapids 4-0 (3-0)

Bramki: Ante Razov 2 (8, 75 obie z karnych), DaMarcus Beasley (32), Justin Mapp (38)

Mecz ten można opisać jednym zdaniem: trening strzelecki piłkarzy Fire zakończył się wynikiem 4-0. Negatywnym bohaterem meczu był Wes Hart, który najpierw "skosił" szarżującego DaMarcusa Beasley i Razov "jedenastkę" zamienił na pierwszego gola. Następnie Hart podał prosto pod nogi Beasley'go i tym razem reprezentacyjny pomocnik USA indywidualną akcja zdobył gola. Trzy minuty później swojego pierwszego gola w zawodowej karierze strzelił Justin Mapp i było w zasadzie po meczu. Kontrolujący grę po przerwie piłkarze Chicago zdobyli jeszcze czwartą bramkę po karnym Razova. Za tydzień jednak Fire czeka ciężki egzamin w San Jose, gdzie zmierzą się z liderami Zachodu zespołem Earthquakes.

Chris Reiko, USA

ChrisReiko@hotmail.com

 
Wschód           M  Pt Z R  P  Br 
1. MetroStars    7  16  5  1  1  9-4
2. New England   8  14  4  2  2  13-9
3. Columbus Crew 8  11  3  2  3  13-12  
4. Chicago       6   9  2  3  1  8-6
5. D.C. United   6   4  0  4  2  4-6
Zachód          M  Pt Z R  P  Br 
1. San Jose     6  14  4  2  0  10-5 
2. Kansas City  8  13  3  4  1  15-12 
3. Los Angeles  7   4  0  4  3   5-9 
4. Dallas       6   3  0  3  3   5-9
5. Colorado     6   1  0  1  5   3-13
Dowiedz się więcej na temat: Chicago | san jose | Los Angeles | USA | mecze | mecz | bramki | metro | mls

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje