MLS: Fire za burta, Crew z Revolution w półfinale

W środę poznaliśmy dwie pary półfinałowe piłkarskiej ligi MLS. Najbardziej popularny wśród polskich kibiców klub Chicago Fire został wyeliminowany po trójmeczu z New England Revolution.

Po odpadnięciu Fire, uwaga polskich kibiców skupiać się będzie na drużynie Columbus Crew, w której grającym drugim trenerem jest Robert Warzycha.

Reklama

Zespół ostatniego Polaka na boiskach MLS Roberta Warzychy, półfinały zacznie na wyjeździe w New England - w najbliższą sobotę. Revolution zrobią wszystko aby przejść Crew i zagrać w wielkim finale. Dodatkową motywacją dla nich będzie fakt, że wielki finał tegorocznego sezonu ligi MLS (zwycięzca zostanie mistrzem USA) zostanie rozegrany 20 października w Foxboro w stanie Masachussets, czyli tam gdzie na co dzień grają piłkarze Revolution.

Do niespodzianki doszło w Dallas, gdzie faworyzowani Burn nie umieli sobie poradzić z 41-letnim Kolumbijczykiem Carlosem Valderramą, którego zagranie znów miało wpływ na rezultat meczu i końcowa wygraną zespołu z Colorado. Rapids w drugim półfinale spotkają się z Los Angeles Galaxy, które w meczu z Wizards zrobiło sobie trening strzelecki, aplikując przyjezdnym aż 5 goli.

New England Revolution - Chicago Fire 2-0 (1-0)

Bramki : Kamler (12), Twellman (65).

Wyprawa "Strażaków" z Chicago na podbój Nowej Anglii zakończyła się klęską. Wynik nie powinien być dla nikogo niespodzianka, gdyż Fire w ostatniej chwili zapewnili sobie udział w playoffs. Niedzielna wygrana dodawała im jednak optymizmu. Sygnał do ataku dał Piotr Nowak, strzelając juz w 10. sekundzie mocno z zza linii pola karnego (dobra interwencja Browna) Zespół Polaka, na tle ruchliwych piłkarzy Revolution, prezentował się zdecydowanie gorzej. Mecz miał podobny przebieg do pierwszego spotkania tych drużyn - nawet rezultat i czas w jakim padły gole był prawie taki sam. Mundial, kontuzja Nowaka, oraz plaga innych kontuzji w środku sezonu to na pewno powody dlaczego Fire w tym roku tak szybko skończyli sezon. Bob Bradley trener Fire i menedżerowie na pewno maja co robić w przerwie zimowej miedzy sezonami.

Dallas Burn - Colorado Rapids 1-2 (1-1, 0-0)

Dla Burn : Rhine (6), dla Rapids : Spencer (22), Chung (97).

Piłkarze Dallas udanie zaczęli spotkanie, gorzej było z końcówką. Już po pięciu minutach po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Bobby Rhine głową zdobył gola na 1-0 dla Burn. Wtedy wydawało się, że następne gole Burn to tylko kwestia czasu, ale do głosu coraz bardziej zaczęli dochodzić Rapids. Kwadrans później Carlos Valderrama rozszyfrował zamiary pomocników z Dallas. Kolumbijczyk przejął od nich piłkę, następnie wrzucił ją miedzy Chrisa Carrieriego i Marka Chunga. Ta dwójka po kilku zagraniach miedzy sobą podała ją do Johna Spencera. Filigranowy Szkot zwodem minął bramkarza, po czym spokojnie strzelił do siatki.

Żadnej z drużyn w regulaminowym czasie gry nie udało się rozstrzygnąć losów meczu. O wszystkim miała zadecydować dogrywka. Po zmarnowanych kilku sytuacjach z obu stron, ostateczny cios zadał mający bardzo udany sezon Mark Chung, który z 10 metrów głową zdobył złotą bramkę. Dzięki golowi Chunga jedenastka Colorado po raz pierwszy od 1997 roku zagra w półfinałach.

Los Angeles Galaxy - Kansas City Wizards 5-2 (2-0)

Bramki dla Galaxy : Ruiz 2 (35, 66), Jones 2 (45+, 62), Tennyson (90+), dla Wizards : Klein (47), Preki (72).

Na Rose Bowl w Pasadenie Wizards byli tylko cieniem drużyny z soboty, kiedy to pokonali trzema bramkami Jonesa i spółkę. Jeszcze tuż po przerwie wydawało się, że Wizards nawiążą walkę po golu Kleina. Jednak chcąc odrobić straty piłkarze z Kansas City odkryli się i nadziali się na zabójcze kontry Galaxy. W środe para Carlos Ruiz - Cobi Jones zdobyła po 2 gole i zaliczyła po dwie asysty. W doliczonym czasie piata bramkę na strzelił Tennyson.

Chris Reiko, USA

Dowiedz się więcej na temat: chicago fire | gole | Chicago | burta | mls

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje