MLS: Asysta Warzychy, porażki Crew i Fire

Na dwie kolejki przed końcem, pasjonująco zapowiada się finisz ligi MLS. Chigaco Fire z Nowakiem i Stoiczkowem ponieśli trzecią z rzędu porażkę i ich udział w play-off wciąż jest pod znakiem zapytania.

Po pasjonującym boju zespół Roberta Warzychy, Columbus Crew dopiero w drugiej dogrywce, ale uległ mistrzom w San Jose. Warzycha zaliczył udany występ, to po jego akcji padła druga bramka dla Crew.

Reklama

Trwa też walka o tytuł króla strzelców ligi MLS między Amerykaninem Taylorem Twellmanem i Gwatemalczykiem Carlosem Ruizem, ten ostatni ma 2 gole przewagi.

New England Revolution - D.C. United 3:0 (0:0)

Bramki: Twellman 3 (63, 75, 90)

Gwiazdą wieczoru był Taylor Twellman, który zdobył klasyczny hat-trick strzelając 3 bramki w drugiej połowie meczu. Goni on w klasyfikacji strzelców Ruiza, w sobotę przez chwilę mieli nawet tyle samo bramek, ale gwatemalski supersnajper znów strzelił dwa gole.

Chicago Fire - Los Angeles Galaxy 1:2 (1:0)

Bramki dla Fire: Marsch (8), dla Galaxy Ruiz 2 (79, 87)

Na 10 minut przed końcem wydawało się, że Fire mają 3 punkty w kieszeni. W II połowie było luźniej na boisku. "Strażacy" grali w dziesiątkę po tym jak Dema Kovalenko ukarany został drugą żółtą a w rezultacie czerwoną kartką, chwilę wcześsniej Hendrikson z Galaxy również ujrzał czerwony kartonik. Do kiedy Stoiczkow był na boisku Fire prowadzili z LA 1:0. W końcówce jednak opadli z sił, a najlepszy strzelec ligi Carlos Ruiz bezlitośnie to wykorzystał. W ostatnich jedenastu minutach meczu strzelił dwie bramki przechylając szalę zwycięstwa na korzyść gości.

Galaxy po tym zwycięstwie nadal mają tyle samo punktów co lider z San Jose i grają już tylko o prestiż i jak najwyższą pozycję w play off. Trzecia z rzędu porażka mocno skomplikowała natomiast sytuację Fire, którzy zajmują ósme - ostatnie premiowane grś w play off - miejsce. Piłkarze Chicago mają wprawdzie 2 punkty zapasu nad Revolution, ale czekają ich już tylko dwa trudne mecze z Columbus Crew z czego jeden na wyjeździe.

San Jose Earthquakes - Columbus Crew 4:3 (3:3, 2:1)

Bramki dla Quakes: Robinson (4), Ekelund (22), Graziani (53), Dunseht - samobójcza (97), dla Crew: Cunningham (28), Buddle (59, 82)

To był zdecydowanie najlepszy mecz kolejki. W obecności prawie 15 tysięcy widzów mistrzowie ligi stworzyli kapitalne widowisko. Quakes w 53. minucie prowadzili już 3:1, ale wtedy do szturmu ruszyli Crew. 6 minut później po kapitalnym zagraniu Roberta Warzychy, Edson Buddle trafił do siatki. Od początku meczu w Crew zagrał Robert Warzycha, to dzięki jego znakomitej postawie Earthquakes nie radzili sobie w środku pola. Do wyrównania doprowadził na 8 minut przed końcem Bundle. W dogrywce kibice oglądali wymianę ciosów z obu stron, gospodarze po zagraniu Grazzianiego szczęśliwie w zamieszaniu zdobyli zwycięskiego gola. Grazziani - ponieważ bramka kończyła mecz, z radości rzucił koszulkę w trybuny, a widzowie w San Jose oklaskami na stojąco dziękowali piłkarzom obu drużyn za ogrom emocji.

Zagraliśmy bardzo dobry mecz - mówił po meczu Robert Warzycha - szkoda tylko punktów, mogliśmy pokusić się nawet o 3. Przed nami już we wtorek mecz pucharowy z Wizards, a potem dwa bardzo trudne mecze z Chicago.

W swoim ostatnim sezonie wciąż masz szansę na mistrzostwo ligi a także na Puchar USA?

Nie ukrywam, że bardzo bym chciał cośs wygrać jako zawodnik tu w USA. Jako piłkarz zdobylem już Puchar Węgier, w Polsce z Górnikiem byłem Mistrzem Polski, teraz najwyższy czas na jakiś tytuł w USA.

Chris Reiko, USA

Dowiedz się więcej na temat: kolejka | Chicago | san jose | mecz | USA | bramki | mls

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje