Mila: Beenhakker nie może się mylić

"Niektórzy zbyt wcześnie mnie skreślili. To, co najgorsze, mam już za sobą. Jestem dużo mądrzejszy, nie taki przestraszony jak kiedyś" - odgraża się na łamach "Super Expressu" Sebastian Mila.

24-letni pomocnik Austrii Wiedeń jest wyraźnie podbudowany powołaniem do reprezentacji na eliminacyjne mecze z Finlandią i Serbią.

Reklama

"Skoro taki trener powołał mnie do kadry, to znaczy, że tak źle ze mną nie jest, jak niektórym się wydaje. A Beenhakker nie może się mylić, przecież trenował wielki Real Madryt, pracował z wielkimi zawodnikami. Więc wie, co robi. Zresztą był u mnie w Wiedniu, oglądał mnie w meczu z Benficą Lizbona, w którym zagrałem jako prawy pomocnik. Po rozmowie z nim czuję się naładowany energią!" - podkreślił Mila, który nie kryje żalu po ostrej krytyce, jaka go w ostatnim czasie dotknęła.

"Ostatnio ostro się po mnie 'przejechał' Wojtek Kowalczyk. To było poniżej krytyki. Nie wiem, o co mu chodziło. Chciał mi zrobić przykrość, bo chyba nie pomóc? Kiedyś czytałem jego książkę, ale teraz żałuję, że to zrobiłem... Stracił w moich oczach" - stwierdził rozgoryczony "Roger", który jest dobrej myśli przed meczami z Finlandią i Serbią.

"Nie ma co panikować, że przegraliśmy z Danią. Wyniki przyjdą. Jest nowy trener, będzie nowa jakość. W ciemno postawiłbym pieniądze u bukmacherów na awans Polski. Nie ma się co zastanawiać, który rywal jest trudniejszy. Musimy być zdeterminowani i po prostu awansować do finałów" - dodał Sebastian Mila.

INTERIA.PL/Super Express
Dowiedz się więcej na temat: beenhakker | mila | Sebastian Mila

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje