Messi i Ujfalusi - czyli zbrodnia i kara

Po brutalnym faulu Tomasa Ujfalusiego na Leo Messim powraca dyskusja nad metodami ochrony nóg wartych dziesiątki milionów. A może agresor powinien być dyskwalifikowany na tak długo, jak długo leczy się jego ofiara? Decyzja o karze zapadnie dziś, Czechowi grozi od 4 do 12 meczów zawieszenia.

Byli tacy, którym przypomniał się "Rzeźnik z Bilbao" Andoni Goikoetxea. 24 września 1983 roku z premedytacją "zafundował" Diego Maradonie złamanie nogi, operację oraz trzy i pół miesiąca przerwy. Niewielu już dziś jednak pamięta, że powodem wyjazdu Diego do Neapolu był rewanż, jaki wziął Argentyńczyk już po wyleczeniu się w finale Pucharu Króla. Na Santiago Bernabeu Barcelona przegrała z Athletic 0-1, a Maradona wszczął wielką bitwę, za co dostał trzy miesiące dyskwalifikacji. To było ostatecznym impulsem dla prezesa Barcy Jose Nuneza, by zaakceptować ofertę Napoli.

Reklama

Atak Baska na Maradonę pozostał do dziś największym symbolem boiskowego bestialstwa, z czym faul Ujfalusiego na Messim niewiele ma raczej wspólnego. "To było coś okropnego, brutalnego, ale jeśli Czech mówi, że nie faulował celowo, to ja mu wierzę" - powiedział David Villa.

Obrońca Atletico przepraszał Messiego kilka razy: osobiście pobiegł do niego tuż po meczu, a potem wysłał sms z telefonu Aguero. Rozmawiając z prasą podkreślał, że to był pech, że bardzo mu przykro, że wierzy, iż Argentyńczyk szybko wróci do zdrowia i na boisko. Kataloński dziennik "El Mundo Deportivo" zamieścił jednak zdjęcie, z którego wynika, że celem ataku Ujfalusiego nie była piłka.

Trener Barcy Pep Guardiola na konferencji po meczu kipiał ze złości. Jego piłkarze też uważali, że arbiter dopuścił do przesadnie ostrej gry. "Powalając na zbyt wiele można doprowadzić do nieszczęścia" - powiedział bramkarz Victor Valdes. Szybko okazało się jednak, że kości w stawie skokowym lidera Katalończyków nie są połamane, a tylko mocno stłuczone. Leo wróci do gry już za 10 dni. Zdjęcia spuchniętej kostki okrążyły jednak wczoraj kulę ziemską.

W Hiszpanii zajście wywołało burzę, bo rozegrano zaledwie trzy kolejki ligowe, a już po brutalnych atakach rywali leczyły się takie gwiazdy jak Ronaldo, Kun Aguero, a teraz Messi. Dziennik "Marca" zrobił czołówkę z tekstu pełnego wyrzutów w stosunku do sędziów i ich przełożonych. "Co prawda wszyscy piłkarze są równi, ale arbitrzy powinni szczególnie strzec tych, którzy przyciągają dziesiątki tysięcy ludzi na stadiony. Jeśli surowo karze się trenera, który z emocji przekroczy linię namalowaną wokół ławki rezerwowych, to chyba boiskowych zabijaków powinno się traktować bez porównania ostrzej".

Największy sportowy dziennik w Hiszpanii nie miał przy tym pretensji do sędziego Fernandeza Borbalana, który za prowadzenie meczu na Vicente Calderon dostał od niego bardzo wysoką notę 9 w skali dziesięciostopniowej. Po faulu na Messim bez wahania ukarał Czecha czerwoną kartką.

Prasa atakuje Ujfalusiego, dzienniki w Argentynie ogłaszają, że stał się persona non grata. Czecha bronią prezes i trener Atletico - zapewniając, że ich piłkarz nie chciał zrobić krzywdy rywalowi. Atmosfera jest jednak gorąca - być może Ujfalusi zostanie ukarany przykładnie: "Marca" donosi, że prawdopodobnie dostanie od 4 do 12 meczów zawieszenia więc wróci na boisko później niż Messi. Decyzja ma być podjęta dziś.

A propos kataloński dziennik "Sport" zadał pytanie czytelnikom, czy Czech powinien być zdyskwalifikowany na tak długo, jak długo leczyć się będzie gwiazdor Barcelony? Wśród 500 komentarzy internautów dominuje przekonanie, że zasłużył na surową karę. Zdaniem dziennika "Marca", gdyby Czech był świadomy, iż dostanie czerwoną kartkę, nie atakowałby tak bezpardonowo. "Ale zwykle nasi sędziowie dają za podobne faule żółty kartonik, po czym agresor jakby nigdy nic wraca do gry".

Dyskusję na temat brutalności w Primera Division rozpętał nowy trener Realu Jose Mourinho (a któżby inny?), gdy Cristiano Ronaldo pauzował dwa tygodnie po inauguracji ligi na Majorce. Portugalczyk zaatakował ostro hiszpańskich sędziów, którzy jego zdaniem powinni szczególnie chronić gwiazdy - "tych, którzy zajmują się kreowaniem gry i na których patrzą miliony oczu". Mou dodał, że Ronaldo to gracz o mentalności brytyjskiej, więc nie symuluje, ale znosi faule z godnością i nie cofa nogi. O kontuzji Messiego mówić jednak nie chciał, bo... nie brał udziału w tym meczu. Jeszcze jako trener Chelsea oskarżał jednak Argentyńczyka o teatralne zachowanie na boisku.

Guardiola odpowiedział Mourinho, że opieka sędziów należy się nie gwiazdom, ale wszystkim. Tym niemniej, gdy nieszczęście spotkało jego pupila, był skłonny uważać, że to efekt kampanii przeciw Barcelonie (Mourinho i prasa w Madrycie sugerowała sędziom, że swoimi decyzjami faworyzują klub z Katalonii dając się naciągać na udawanie fauli). Trener Barcy przypomniał tekst na jednym z popularnych hiszpańskich blogów, w którym autor napisał, że Messiego trzeba zatrzymać za wszelką cenę: "w sposób dozwolony, lub nawet kryminalny". Guardiola zaapelował do dziennikarzy o odpowiedzialność za słowa.

"Czy faulowany jest Messi, czy Ronaldo, czy piłkarz mniej znany, sędzia musi postąpić tak samo: podyktować faul i ukarać faulującego" - zauważa Villa. Najbardziej zdumiewająca był jednak reakcja mentora Barcelony Johanna Cruyffa, który postawił tezę, że gdyby Messi, Villa, lub Pedro nie marnowali swoich szans pod bramką De Gei, ale zdobyli gola na 3-1, mecz z Atletico byłby rozstrzygnięty i posiadacz "Złotej Piłki" nie musiałby opuszczać Vicente Calderon o kulach.

"Niech to spotkanie posłuży Barcelonie za przestrogę. Gdy nie potrafisz dobić rywala, w końcówce możesz spodziewać się wszystkiego najgorszego" - napisał Cruyff w swoim felietonie.

Dyskutuj o artykule z Darkiem Wołowskim!

Dowiedz się więcej na temat: Czechy | Jose Mourinho | Pep Guardiola | Cristiano Ronaldo | dziennik | zbrodnie | kara

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje