Menedżer Frankowskiego: Działacze Levante blefują

- Niczego się nie boimy, bo Tomasz Frankowski podpisał tylko jeden ważny kontrakt - z Elche. A reakcja działaczy Levante przypomina mi działania przegranego frustrata - powiedział na łamach "Super Expressu" menedżer "Franka" Robert Kiłdanowicz.

Działacze Levante uważają, że były napastnik Wisły Kraków najpierw zgodził się grać dla tego klubu, a dopiero później wybrał ofertę Elche. Levante złożyło protest do hiszpańskiej federacji i żąda 6 milionów euro odszkodowania.

Reklama

- Skoro twierdzą, że mają dokumenty świadczące o tym, że Frankowski podpisał z nimi umowę, to niech je pokażą. Jakoś dziwnie jestem spokojny, że blefują, nie mając ani jednego asa w rękawie. Co innego my. Wszystko jest udokumentowane, transfer do Elche jest ważny i wierzę, że już w niedzielę Frankowski zadebiutuje w nowym zespole. I to przeciw Levante! Zresztą, stąd właśnie ta awantura. Zdenerwowani działacze Levante wypowiedzieli Elche wojnę psychologiczną. Myślę jednak, że więcej będzie z tego dymu niż ognia - podkreślił Kiłdanowicz.

Występ Frankowskiego w tym spotkaniu stoi jednak pod dużym znakime zapytania.

- Piłkarz dojedzie do nas dopiero w piątek, nie wiem, czy to nie będzie dla niego za wcześnie, żeby już w niedzielę zagrać - mówił trener Elche Josu Uribe.

INTERIA.PL/Super Express
Dowiedz się więcej na temat: frankowski | menedżer | działacze | Levante

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama