Marczyk: Najgorsze poza mną

Na czwartkowym posiedzeniu, Wydział Dyscypliny Polskiego Związku Piłki Nożnej umorzył postępowanie dyscyplinarne wobec arbitra ekstraklasy Zbigniewa Marczyka oraz dwóch jego asystentów z meczu Szczakowianka - Legia.

- Przyznaję, że po ogłoszeniu werdyktu zeszło ze mnie powietrze - powiedział Marczyk. - Jadąc do Warszawy nie miałem żadnych obaw, co do rozstrzygnięcia, ponieważ w naszym postępowaniu w Jaworznie nie widziałem niczego, co byłoby niezgodne z obowiązującymi wewnętrznymi regulaminami.

Reklama

Ostatecznie wyjaśniła się też sprawa dwóch młodych kobiet, przebywających po meczu w szatni wraz z arbitrami. Do stolicy przyjechały bowiem kuzynki jednego z sędziów liniowych Andrzeja Jaremki i udzieliły WD wyjaśnień.

- Najgorsze poza mną, szkoda tylko, że przez dziesięć dni "zjadłem" tyle nerwów - stwierdził Marczyk.

INTERIA.PL/Sport

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje