Małocha: KSZO jest mi winne 200 tys zł!

Wojciech Małocha w tym roku nie zagrał w żadnym oficjalnym meczu piłkarskim. W przerwie zimowej na skutek zaległości płacowych jego drużyny, KSZO Ostrowiec, piłkarz - podobnie jak ośmiu innych zawodników - przedstawił zaświadczenie lekarskie o niezdolności do gry. Odpowiedzią klubu było zawieszenie wszystkich strajkujących.

Małocha złożył w PZPN wniosek o rozwiązanie kontraktu z winy klubu i rozpoczął treningi z III-ligowym Kolporterem Kielce. Nie mógł jednak grać i nadal nie może.

Reklama

- Gdyby chodziło o każdy inny klub, KSZO nie robiłoby problemów. Wiadomo jednak jak żyją Kielce z Ostrowcem. Kielce są postrzegane jako wróg! W maju za umorzenie połowy należności działacze zgadzali się na mój transfer do Górnika Łęczna. A już zimą proponowałem, że odejdę do Kolportera z zamian za rezygnację z całości należności. A to jest 200 tysięcy złotych - skarży się piłkarz "Przeglądowi Sportowemu". - Nie zapłacili za awans, za utrzymanie się, nie płacili kontraktu oraz premii meczowych. Co więcej, w Ostrowcu spędziłem trzy i pół roku, a przed dwa lata nie odprowadzano za mnie składki do ZUS!

- Mimo, że w czerwcu skończył mi się kontrakt, to nadal nie mogę grać, bo przez pół roku PZPN nie zdążył rozpatrzyć mojej sprawy - dodaje Małocha.

W podobnej sytuacji, jak Małocha znajduje się Przemysław Cichoń. Obaj piłkarze popełnili jeden błąd - spóźnili się z wpłatą kaucji w wysokości 700 zł, a przez to ich wnioski zostały odrzucone przez Wydział Dyscypliny. Rzecznik ochrony prawa związkowego złożył jednak odwołanie od tej decyzji i Naczelna Komisja Odwoławcza nakazała rozpatrzenie obu spraw. - Jestem przekonany, że nastąpi to już w najbliższy czwartek - mówi rzecznik PZPN-u, Michał Kocięba.

To nie jedyne problemy trenera Wdowczyka. W Kolporterze grać mieli również dwaj piłkarze Świtu Nowy Dwór. Maciej Krzętowski i Tomasz Nakielski zostali jednak zawieszeni przez PZPN w związku ze słynnymi meczami barażowymi ze Szczakowianką.

- Za co? - pyta trener Wdowczyk - Krzętowski w barażach nie grał z powodu kontuzji, a Nakielski w końcówce pierwszego meczu skręcił staw skokowy i w rewanżu choć siedział na ławce rezerwowych, nie był zdolny do gry. Decyzję o zawieszeniu podjęto 10 lipca, a dopiero 10 dni później dotarło pismo uzasadniające tę decyzję. Piłkarzom nic nie udowodniono, pojawiają się tylko jakieś posądzenia. Nawet prezes Świtu w piśmie do PZPN-u nie wymienił nazwisk tych dwóch graczy - denerwuje się Wdowczyk.

Michał Kocięba zdecydowanie odrzuca sugestie, że związek działa na niekorzyść Kolportera - To, że aż czterech piłkarzy chcących grać u trenera Wdowczyka ma problemy z Wydziałem Dyscypliny to tylko przypadek - stwierdził rzecznik.

INTERIA.PL/Przegląd Sportowy
Dowiedz się więcej na temat: Kielce | PZPN

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama