"Makietami nie da się wygrać"

"Makiety nie mogą zastąpić rzeczywistości" - nie dostaliśmy ani jednego głosu - tak skomentował werdykt UEFA przyznający prawo organizacji Euro 2012 Polsce i Ukrainie najważniejszy węgierski dziennik Nepszabadsag.

Prawicowa gazeta Magyar Nemzet zamieściła cytat prezesa węgiersko- chorwackiej komisji ds. Kandydatury, Tamasa Gyarfasa: "Wygrał najlepszy, bo zawsze wygrywa najlepszy. Z naszej strony uczyniliśmy wszystko, co było w naszej mocy" - stwierdził na jej łamach rzecznik prasowy prawicowej partii Fidesz-MPSZ. Dodał, że wygrana węgiersko-chorwackiej kandydatury dałaby ogromne możliwości rozwoju gospodarczego kraju. Inne media stwierdziły, że przegrana z punktu widzenia węgierskiego budżetu jest korzystna, bo nie zwiększa jego wydatków.

Reklama

Népszava pisze o "Skandalu na lotnisku Ferihegy" - doszło tam m.in. do protestów zdenerwowanych kibuców. Po przylocie węgierskiej delegacji z Cardiff zorganizowano konferencję prasową, na której wypowiedziała się minister ds. samorządów i rozwoju regionalnego, Monika Lamperth: "Jesteśmy rozczarowani z powodu porażki, natomiast nie będziemy szukać winnych."

Prezes Węgierskiego Związku Piłki Nożnej (WZPN), Istvan Kisteleki na konferencji podkreślił, że projekt węgiersko-chorwacki otrzymał najwyższe notowania w komisji technicznej UEFA a podczas prezentacji został oceniony, jako najlepszy.

Kalman Meszoly, były prezes WZPN prosił zgromadzonych na lotnisku protestujących kibiców o wsparcie dla węgierskiej piłki nożnej i dążeń związku. Kibiców trzymających transparenty z napisami "Puste stadiony, pełne kieszenie", "Ani stadionów, ani piłki, ani ME" jednak nie przekonały te słowa.

Jak podaje informacyjny portal internetowy www.index.hu, wygwizdanemu przez kibiców Meszolyowi puściły nerwy: "Oszukali, oszukali nas! Zatłuczcie mnie! Zbierzmy się nareszcie, bo zwariuję! Ja chcę dobrze dla węgierskiej piłki!" - krzyczał nieco chaotycznie, nie pomijając nawet przekleństw.

Premier powiedział: "Jestem rozczarowany. Węgry potrzebowaliby takiego wydarzenia, za którym mógłby stanąć cały naród."

Gazeta gospodarcza "Vilaggazdasag" na okładce podaje artykule zatytułowanym "Dwa miliardy euro dla polskiej i ukraińskiej infrastruktury sportowej", że indeks WIG natychmiast zareagował pozytywnie na pozytywną dla Polski decyzję w Cardiff. Notowania giełdy poszły w górę o 920 punktów, osiągając historyczny rekord - 60278 punktów. Zdaniem gazety na decyzję wpłynął głównie fakt, że rynek polsko-ukraiński jest ponad 5 razy większy od węgiersko- chorwackiego i że w tej chwili nie ma na Węgrzech stadionu, które spełniałoby wymagania stawiane przez przepisy UEFA.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: wygraj | UEFA | Euro 2012

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama