Magiera: Sędziemu należą się wielkie brawa

Jacek Magiera zdobył dla Legii Warszawa drugą bramkę w meczu z Odrą Wodzisław (2:1). "Magic" wszedł na plac gry w 55. minucie, zastępują Piotra Włodarczyka, któremu nie udało się strzelić bramki.

Jako nominalny pomocnik Magiera zastąpił również "Włodara" w ataku i strzałem pod poprzeczkę dobił rywala.

Reklama

Kiedy ostatni raz był Pan bohaterem spotkania tak jak dziś?

- Co to znaczy bohaterem? Bohater to ten co strzela bramki? W lidze mam 21 bramek więc wypada, że tyle razy byłem bohaterem.

To było trudne spotkanie?

- To był dla nas bardzo trudny mecz, szczególnie dlatego, że to nasze pierwsze spotkanie, a one są najtrudniejsze. Zatem bardzo cieszymy się z tego zwycięstwa i pokazaliśmy, nie po raz pierwszy, charakter. Byliśmy bardziej zdeterminowani od drużyny Odry. Widać, że mimo iż większość spotkania graliśmy w dziesięciu kondycyjnie wytrzymaliśmy to spotkanie lepiej od zawodników Odry. Byliśmy od nich szybsi i silniejsi psychicznie. Dzisiaj wszystkie atuty były po stronie Legii.

Jak opiszesz tą sytuację po której zdobyłeś bramkę?

- Po faulu na Saganowskim, najszybciej zareagował Aleksandar Vuković, który podał piłkę do mnie, a ja wykorzystałem sytuację sam na sam. Bramka został zdobyta jak najbardziej prawidłowo. Sędzia może wstrzymać się z pokazaniem czerwonej kartki, decyzja należy do poszkodowanej drużyny i jeżeli Ci zdecydują się rozgrywać akcję należy ją "puścić", Sędziemu należą się za tą decyzję wielkie brawa.

Co pomyśleliście jak boisko opuścił Radek Wróblewski i zostało Was na boisku dziesięciu? Nie sprawialiście wrażenia jakby grało wam się trudniej?

- Ze śmiechem mogę powiedzieć, że już mamy doświadczenie w takich sytuacjach. W poprzedniej rundzie byliśmy w meczu z Polonią i Lechem. We wszystkich tych spotkaniach wchodziłem na boisku w trudnym momencie i wszystkie te spotkania wygraliśmy. Cieszę się, ze wygraliśmy i pokazaliśmy charakter, ale martwiące jest to, że otrzymujemy dużo żółtych kartek. Po tej sytuacji pomyśleliśmy, że musimy włożyć jeszcze więcej siły i determinacji w to spotkanie, a także chcieliśmy swoją grą podziękować licznie zgromadzonej publiczności za przyjście na stadion w ten mroźny wieczór. Dla nich wygraliśmy to spotkanie. Miejmy nadzieję, że ten dobry początek rundy będzie do walki o najwyższe cele, np. jak dwa lata temu.

Po meczu Waszą szatnię odwiedził Pan Walter. Co powiedział?

- Pogratulował zwycięstwa. Był wyraźnie ucieszony, że mógł oglądać dobre spotkanie. Oprócz niego był również Pan Wejchert, który tak samo pogratulował nam za dobry wynik. Nie mogę powiedzieć nic więcej ponieważ szatnia jest od tego, aby to co tam się powiedziało, zostało w niej. Obaj Panowie wyszli z szatni zadowoleni i szczęśliwi.

Dowiedz się więcej na temat: bramki

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje