LM: Liczą na łut szczęścia

Cztery angielskie kluby mają to samo życzenie przed piątkowym losowaniem par ćwierćfinałowych piłkarskiej Ligi Mistrzów - trafić na zagranicznych rywali, choćby jednym z nich miała być Barcelona.

W piątkowe południe w Nyonie sekretarz generalny UEFA David Taylor i przedstawiciel Rzymu jako organizatora finału obecnej edycji - Bruno Conti rozpoczną losowanie par ćwierćfinałów i ewentualnego zestawienia półfinałów Ligi Mistrzów.

Reklama

W rywalizacji o najcenniejsze klubowe trofeum Starego Kontynentu pozostały cztery angielskie zespoły - Manchester Utd., Chelsea Londyn, Liverpool i Arsenal Londyn. Cztery pozostały to Barcelona, Bayern Monachium, FC Porto i hiszpańskie Villarreal.

Według bukmacherów, głównymi kandydatami do sięgnięcia po Puchar Europy są broniący trofeum Manchester Utd. i Barcelona. W jednej z ankiet internetowych kibice właśnie taki zestaw finału (27 maja na Stadionie Olimpijskim w Rzymie) widzieliby najchętniej.

Obie ekipy prowadzą we własnych ligach, ale przewaga "Czerwonych Diabłów" nad Chelsea i Liverpoolem po porażce 1:4 z tym ostatnim zespołem stopniała do czterech punktów. Właśnie drużyna z miasta Beatlesów, triumfator LM w 2005 roku, uchodzi za najgroźniejszego rywala "Barcy" i MU.

"Myślę, że po stylu, w jakim wyeliminowaliśmy Real Madryt, każdy z uczestników LM nie ma ochoty na nas trafić. Za to my nie boimy się nikogo" - powiedział kapitan Liverpoolu Steven Gerrard, który w obecnej edycji zdobył siedem bramek i wspólnie z Miroslavem Klose otwiera klasyfikację strzelców.

Pięciokrotny zdobywca PE w ostatnich latach trzykrotnie musiał rywalizować z Chelsea oraz raz z Arsenalem Londyn.

"Pewnie, że wolelibyśmy trafić na zagranicznego rywala, ale myśląc o końcowym sukcesie raczej prędzej czy później los skojarzy nas z angielską ekipą" - podkreślił Gerrard.

Podobne wrażenie jak wygrane Liverpoolu z Realem Madryt (1:0 i 4:0) zrobiły zwycięstwa Bayernu Monachium nad Sportingiem Lizbona (5:0 i 7:1). Mistrz Niemiec stracił jednak z powodu kontuzji Miroslava Klose. Na zdrowie narzeka również inny snajper tego zespołu, Włoch Luca Toni.

Menedżer Bawarczyków Uli Hoeness nie ukrywa, że w losowaniu liczy na ... łut szczęścia. "Nikt mnie nie przekona, że Barcelona czy Liverpool to rywale łatwiejsi od Villarreal" - zaznaczył i dodał, że dobrze by było, by rewanż jego zespół zagrał przed własną publicznością.

Za "ubogich krewnych" w gronie ćwierćfinalistów uchodzą zespoły FC Porto i Villarreal.

"Nie czujemy zbytniego respektu przed rywalami. Nie możemy się co prawda pochwalić takimi sukcesami jak oni, ale przecież nie jesteśmy debiutantami w LM. Zagramy bez obciążeń, większa presja na pewno będzie ciążyć na naszych przeciwnikach, choć chcemy po raz kolejny zapewnić naszym kibicom trochę radości" - powiedział chilijski szkoleniowiec hiszpańskiej ekipy Manuel Pellegrini.

W sezonie 2005/06 Villarreal dotarł do półfinału LM, ale został wyeliminowany przez Arsenal. "Już wtedy powinniśmy zagrać w finale. Może w tym roku uda nam się zrealizować ten cel" - przyznał Pellegrini.

Pierwsze mecze ćwierćfinałowe odbędą się 7/8 kwietnia, a rewanże tydzień później.

W piątek odbędzie się również losowanie par ćwierćfinałowych Pucharu UEFA.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: UEFA | Londyn | FC Barcelona

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje