Liverpool odczarował obce boiska

Milan Baros nie będzie mile wspominał soboty 5 listopada. Tego dnia Aston Villa Birmingham, obecny klub Czecha, przegrała z Liverpool FC, jego poprzednim zespołem, 0:2 w 12. kolejce Premier League.

Czech na pewno chciał udowodnić Rafaelowi Benitezowi, hiszpańskiemu trenerowi "The Reds", że niesłusznie zrobił pozbywając się go z Anfield Road, ale ta sztuka mu się nie udała.

Reklama

Gole w tym wyrównanym spotkaniu zdobywali jego byli koledzy. W 83. minucie po dośrodkowaniu z lewej strony Boudewijna Zendena w polu karnym starli się Liam Ridgewell, obrońca Aston Villi i Peter Crouch, napastnik Liverpoolu. Prowadzący to spotkanie Steve Bennett uznał, że piłkarz "The Reds" był faulowany i podyktował rzut karny. "Jedenastkę" pewnie wykorzystał Steven Gerrard.

Chwilę później gospodarzy dobił Xabi Alonso. Pomocnik Liverpoolu dostał piłkę na 20. metrze i mocnym uderzeniem nie dał szans Thomasowi Soerensenowi.

Dla "The Reds" sobotnie zwycięstwo było pierwszą wygraną na wyjeździe w tym sezonie Premier League.

Co Arsenal Londyn zrobiłby bez Thierry'ego Henry? Pytanie jest oczywiście retoryczne. W sobotę Francuz dwukrotnie trafił do siatki Sunderland FC, czym walnie przyczynił się do zwycięstwa "Kanonierów" na Highbury 3:1. Dla Henry'ego był to 14. i 15. gol zdobyty w 10 ostatnich występach w barwach Arsenalu.

Charlton Athletic stracił pierwsze punkty w meczu wyjazdowym w tym sezonie i równocześnie dostał bolesną lekcję. W sobotę przegrał z Blackburn Rovers aż 1:4.

Tomasz Kuszczak, bramkarz West Bromwich Albion, nie zapobiegł porażce swoje drużyny w wyjazdowym spotkaniu z West Ham United. Gospodarze zdobyli jedną bramkę, a Polaka pokonał weteran Teddy Sheringham.

Zobacz wyniki 12. kolejki Premier League

Dowiedz się więcej na temat: Premier League | boiska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje