Legia: Mija rok prezesury Trylnika

Dokładnie rok temu, dosyć nieoczekiwanie Leszek Miklas został zastąpiony na stanowisku prezesa Legii przez Edwarda Trylnika.

- Najważniejsze zadanie to ustabilizowanie sytuacji finansowej, wprowadzenie spółki na giełdę, zaś cel sportowy to awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów - powiedział na pierwszej konferencji prasowej prezes Edward Trylnik.

Reklama

Leszka Miklasa oskarżono, że wpędził klub w kłopoty finansowe, podpisując z piłkarzami wysokie kontrakty i gwarantując wysoką premię za zdobycie tytułu mistrzowskiego (mimo wielu obietnic premia nadal nie została w całości zapłacona piłkarzom).

Nieoficjalnie prezes głównego udziałowca Legii POL-MOTu chciał widzieć na tym stanowisku "swojego człowieka". Jak przeważnie bywa w takich sytuacjach nikomu nie wychodzi to na dobre. W wypowiedzi dla Życia Warszawy prezes Trylnik komentuje to tak: - Przede wszystkim szkoda, że Legia nie obroniła tytułu, a przynajmniej nie awansowała do Pucharu UEFA. Po drugie, nie doprowadziliśmy do wejścia do spółki poważnego udziałowca, ale z miesiąca na miesiąc stabilizują się finanse klubu. Za pierwsze cztery miesiące tego roku po raz pierwszy od dłuższego czasu uzyskaliśmy dodatni przychód w wysokości 500 tys. zł. Nie udało się wprowadzić Legii na giełdę, ale to wynika z ogólnej sytuacji w kraju. Prawie wcale nie ma giełdowych debiutów. Nie ma dobrej atmosfery, aby obecnie wprowadzać klub na giełdę.

- Trudno powiedzieć, czy rok w Legii mogę zapisać na plus. Gdybyśmy zdobyli tytuł mistrzowski, to z pewnością humory byłyby inne. Ja zapłaciłem frycowe. Zarządzanie sportową spółką akcyjną było dla mnie nowością. Teraz wydaje mi się, że wszystko idzie w dobrą stronę. Zatrudniliśmy fachowca, pana Jerzego Engela, który powinien właściwie prowadzić sprawy związane ze stroną sportową i dlatego jestem optymistą - zakończył prezes Trylnik.

Dowiedz się więcej na temat: Legia Warszawa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje