Łęczna liderem, Wisła wygrała w Łodzi

Górnik Łęczna pokonał na własnym stadionie Polonię Warszawa 2:1, a krakowska Wisła wygrała 3:1 w Łodzi z tamtejszym Widzewem w najciekawszych sobotnich meczach 8. kolejki piłkarskiej ekstraklasy.

W tabeli na pozycję lidera powrócił więc beniaminek z Łęcznej, który o punkt wyprzedza Amikę oraz "Białą Gwiazdę". Dwa punkty mniej od krakowian ma warszawska Legia, a może do niej dołączyć także Groclin jeśli w niedzielę wygra u siebie z Górnikiem Zabrze.

Reklama

Górnik Łęczna rozegrał piąty mecz w sezonie na własnym boisku i odniósł piąte zwycięstwo. Podtrzymanie świetnej passy na boisku w Łęcznej nie przyszło jednak gospodarzom łatwo. Wprawdzie już w 5. minucie prowadzenie dla podopiecznych Jacka Zielińskiego zdobył Czereszewski, ale 12 minut przed końcem regulaminowego czasu gry wyrównał Szwed. W dramatycznej końcówce gola na wagę trzech punktów dla miejscowych zdobył w kuriozalnej sytuacji Skwara, a Polonia pozostaje - obok Świtu - jedyną drużyną bez zwycięstwa.

Mecz w Łodzi pomiędzy Widzewem i Wisłą rozpoczął się bardzo dobrze dla krakowian, którzy już w 4. minucie objęli prowadzenie. Z lewej strony dośrodkował Piotr Brożek, z piłką minął się Frankowski jednak zamykający akcję Pater nie miał problemów ze skierowaniem futbolówki do bramki.

Równie dobrze dla gości rozpoczęła się druga część gry. Tym razem Frankowski podał do Żurawskiego, którego pierwsze uderzenie trafiło w słupek, ale dobitka z ostrego kąta okazała się jednak skuteczna.

W 64. minucie sporo nerwowości na boisku wprowadził sędzia Borski, który najpierw niesłusznie wyrzucił z boiska Stolarczyka, a później kilkakrotnie brakowało mu konsekwencji w karaniu kartkami.

Bardzo emocjonująca była również końcówka spotkania. Najpierw w 85. minucie sytuacji sam na sam z Robakiewiczem nie wykorzystał Brasilia, a chwilę później celnym strzałem głową popisał się Lelo. Zapowiadało się oblężenie krakowskiej bramki, lecz to Wisła niespodziewanie zdobyła gola. Po szybkiej kontrze fantastycznym strzałem w samo okienko popisał się Mariusz Jop. Zaraz po tym sędzia zakończył mecz.

Trwa dobra passa Dospelu Katowice. Tym razem podopieczni Jana Żurka pokonali na Bukowej Górnika Polkowice 1:0. Decydująca o losach meczu okazała się akcja z 32. minuty. Za zagranie ręką jednego z obrońców gości w polu karnym sędzia wskazał na "wapno". Pewnym wykonawcą "jedenastki" wartej trzech punktów był Stanisław Wróbel.

Że jednak zdobyć gola z rzutu karnego nie jest tak prosto przekonał się zespół Polkowic chwilę po przerwie, gdy w polu karnym piłka trafiła w rękę Adżema. Moskal uderzył mocno, jednak Tkocz zdołał odbić piłkę i już do końca spotkania żadnej z drużyn, mimo kilku niezłych okazji, nie udało się zmienić wyniku.

Na tarczy z Wodzisławia wraca Lech Poznań. Mimo, że w pierwszej połowie spotkanie przypominało pojedynek gości z golkiperem Odry, Marcinem Bębnem to gospodarze cieszyli się z wygranej 2:0. Decydująca o lasach meczu okazała się 73. minuta, gdy w polu karnym faulowany przez Krygera był Nosal. Sędzia odesłał lechitę do szatni, a rzut karny na bramkę zamienił Marcin Nowacki. Ten sam zawodnik ustalił wynik meczu, dziesięć minut później wykorzystując długie podanie i lobując Piątka.

Nadal bez ligowego zwycięstwa pozostaje Świt Nowy Dwór Mazowiecki. Podopieczni Miroslava Copijaka przegrali na Łazienkowskiej z Wisłą Płock 1:2. Cenne gole dla "Nafciarzy" zdobyli Andrzej Kobylański oraz Nikołaj Branfiłov. Było to trzecie w tym sezonie zwycięstwo drużyny prowadzonej przez Mirosława Jabłońskiego, która dzięki temu oddaliła się od strefy spadkowo-barażowej.

Zobacz wyniki i opisy spotkań

Dowiedz się więcej na temat: Łódź | wygraj | mecz | Górnik Łęczna | sędzia | Łęczna | Wisła

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje