Lechia Gdańsk - Górnik Zabrze 5-1

Piłkarze Lechii Gdańsk w pierwszym sobotnim meczu 7. kolejki Ekstraklasy rozgromili dotychczasowego wicelidera - Górnika Zabrze aż 5-1! Gdyby podopieczni Tomasza Kafarskiego wykorzystali choć połowę sytuacji, to wynik byłby dwucyfrowy!

Kliknij tutaj, aby zobaczyć zapis relacji na żywo z meczu Lechia Gdańsk - Górnik Zabrze!

Reklama

Ekstraklasa - zobacz wyniki, strzelców, składy, terminarz i tabelę

Pierwsze skrzypce w zespole Lechii grał Paweł Buzała, który był nie do zatrzymania dla defensywy zabrzan. Dryblował, asystował i strzelił ładnego gola na 3-1 po jeszcze ładniejszym podaniu Pawła Nowaka.

Nic nie zapowiadało szybkiej bramki dla Lechii. Górnik zdawał się mieć kontrolę nad sytuacją, ale Traore po kontrze zmusił do błędu Adama Stachowiaka posyłając mu piłkę strzałem z 20 m pod pachą w krótki róg.

Po gapiostwie Stachowiaka mieliśmy gapiostwo sędziego:po dośrodkowaniu w pole karne Bembena piłkę wybijał Bąk, a zasłaniający twarz Wodecki przyjął futbolówkę rękoma, dzięki czemu wyszedł sam na bramkarza i strzałem między nogi Kapsy wyrównał na 1-1.

Gdyby PZPN i Ekstraklasa SA odważyły się - wzorem Ligi Europejskiej i Ligi Mistrzów - wprowadzić sędziego bramkowego, gol na 1-1 zapewne by nie padł, gdyż arbiter stojący za bramką zauważyłby zagranie ręką.

To Górnik mógł wyjść na prowadzenie, gdyby tylko Sikorski lepiej przymierzył po podaniu Bonina, ale drugą bramką strzeliła Lechia w myśl zasady "cos za cios". Banaś dał się przepchnąć Buzale, który zaczarował dryblingiem i dograł z lewej strony przed pole karne Marko Bajiciowi, który pięknym strzałem w prawy róg nie dał szans Stachowiakowi!

Gdańszczanie powinni pluć sobie w brodę, że po I połowie nie prowadzili znacznie wyżej. W końcówce tej części gry stworzyli cztery sytuację, lecz nie wykorzystali żadnej z nich! Najlepszą zmarnował Traore po podaniu Pawła Buzały (do niego z kolei ładnie prostopadle zagrywał Paweł Nowak) przegrywając pojedynek ze Stachowiakiem. Bramkarz Górnika udaremnił próbę przelobowania go, sięgając piłkę ręką.

Lechia wyglądała lepiej fizycznie - była szybsza, bardziej żywiołowa, lepiej wybiegana od Górnika, który po ostatnich kolejkach jakby złapał zadyszkę.

Gdy wydawało się, że w II połowie impet Lechii osłabł, po pięknym prostopadłym podaniu Pawła Nowaka Paweł Buzała w sytuacji sam na sam (nieudana pułapka ofsajdowa przez zbyt późne wyjście Banasia) przelobował Stachowiaka, który tylko sparował piłkę, ale i tak ta wpadła do siatki! Mieliśmy zatem 3-1!

Górnik próbował jeszcze doprowadzić choćby do remisu, lecz duet Buzała - Lukjanovs znakomicie rozegrał akcję na prawym skrzydle, Łotysz podał na drugi słupek na piąty metr i tym razem Traore nie mógł nie tracić do pustej bramki rozwiewając marzenia gości o wywiezieniu choćby punktu znad Bałtyku! Później jeszcze Banaś trafił głową w słupek, lecz piekielnie mocnym strzałem z woleja pod porzeczkę poprawił Aleksandr Sazankow.

Mimo tego okazałego zwycięstwa Lechia pozostaje wciąż za plecami Górnika, tracąc do niego jeden punkt.

Powiedzieli po meczu:

Adam Nawałka (trener Górnika Zabrze): - Zwycięstwo Lechii, o czym świadczy też wynik, absolutnie zasłużone. To był zimny prysznic przed czekającymi nas teraz meczami z wymagającymi rywalami na własnym stadionie. W tym spotkaniu doskonale było widać, jak kończy się próba gry radosnego futbolu bez dyscypliny taktycznej i odpowiedniej determinacji, którą wykazywaliśmy się we wcześniejszych meczach. Mamy tydzień, aby wrócić do psychicznej równowagi i normalnej dyspozycji.

Tomasz Kafarski (trener Lechii Gdańsk): - To rzadkość, aby w jednym meczu na tym poziomie strzelić aż pięć goli. Pomimo tak wysokiego zwycięstwa mogę mieć do swoich zawodników pretensje o słabą skuteczność. Zmarnowaliśmy bowiem jeszcze wiele dogodnych sytuacji. To spotkanie było doskonałą reklamą gry Lechii, ale z drugiej strony wygrywając w takich rozmiarach z Górnikiem, bardzo wysoko zawiesiliśmy sobie poprzeczkę przed kolejnymi ligowymi meczami.

Ekstraklasa - zobacz wyniki, strzelców, składy, terminarz i tabelę

Lechia Gdańsk - Górnik Zabrze 5-1 (2-1)

Bramki:

1-0 Traore (18.),

1-1 Wodecki (26.),

2-1 Bajić (32.),

3-1 Buzała (62. z podania Nowaka),

4-1 Traore (75. z podania Lukjanovsa),

5-1 Sazankow (81. dobitka po strzale Bąka).

Lechia: Kapsa - Deleu, Bąk, Kożans, Wołąkiewicz - Lukjanovs, Bajić (86. Pietrowski), Surma, Nowak (82. Popielarz), Traore - Buzała (76. Sazankow).

Górnik: Stachowiak - Bemben (79. Danch), Banaś, Jop, Magiera - Bonin, Przybylski, Kwiek, Wodecki (77. Sobczak) - Sikorski (60. Świątek) - Zahorski.

Sędziował: Paweł Raczkowski z Warszawy.

Żółte kartki: Wołąkiewicz, Bajić oraz Banaś, Zahorski.

Widzów: 6 tys.

Dowiedz się więcej na temat: bramki | Wodecki | Ekstraklasa | Górnik Zabrze | Lechia Gdańsk | Zabrze | Gdańsk

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama