Lech miał tylko rozruch

Piłkarze poznańskiego Lecha mają już za sobą ciężki bój w rozgrywkach fazy grupowej Pucharu UEFA z hiszpańskim Deportivo La Coruna (1:1).

Zawodnicy wczoraj pozostawili na boisku dużo zaangażowania, woli walki. Dostrzegli to również poznańscy szkoleniowcy, którzy dziś swoim podopiecznym zafundowali tylko i wyłącznie przedpołudniowy rozruch.

Reklama

Piłkarze stawili się punktualnie i w komplecie. Szkoleniowcy podzielili zawodników na dwie grupy. Pierwsi - ci grający wczoraj - mięli krótką przebieżkę w pobliskim lasku oraz rozciąganie i krótką zabawę w popularnego "dziadka". Zawodnicy rezerwowi bądź niegrający wcale ćwiczyli nieco dłużej na jednym z bocznych boisk obiektu przy Bułgarskiej, pod okiem trenera Marka Bajora. Były to głównie zajęcia mające na celu poprawić skuteczność i celność strzału.

W ćwiczeniach nie uczestniczył Serb Dimitrije Injać, borykający się ostatnio z bolesnym, ale niegroźnym stłuczeniem mięśnia łydki. - Czuję się już coraz lepiej. Uraz jednak wciąż mi dokucza, mniej czy bardziej, ale jest. Mam zabiegi, jestem pod dobrą opieką lekarzy. Mam nadzieję, że na mecz w Rotterdamie będę do pełnej dyspozycji trenera - powiedział sympatyczny pomocnik.

Poza wspomnianym powyżej Serbem, wszyscy pozostali zawodnicy są zdrowi i do pełnej dyspozycji sztabu szkoleniowego "Kolejorza".

Jutro kolejne zajęcia poznańskich piłkarzy, którzy w najbliższym meczu ligowym podejmować będą Polonię Bytom. Początek pojedynku w niedzielę o godzinie 14:45 na stadionie przy ulicy Bułgarskiej.

ASInfo/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: zawodnicy | Deportivo La Coruna | rozruch

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje