Kuszczak przerwał passę ManU

Manchester United pokonał Blackburn Rovers 2:1 w sobotnim spotkaniu Premier League. W zespole gospodarzy całe spotkanie rozegrał Tomasz Kuszczak.

Sir Alex Ferguson postanowił dać odpocząć Edwinowi van der Sarowi, mimo że w tym meczu Holender miał szansę pobić europejski rekord gry bez puszczonego gola. Dzięki postawie van der Sara, "Czerwone Diabły" nie straciły bramki w lidze od 8 listopada. Ta passa zakończyła się po 1337 minutach, gdy Kuszczaka pokonał Roque Santa Cruz.

Reklama

Manchester United zaczął planowo od gola Wayne'a Rooneya po pięknym, filtrującym podaniu od Naniego. Po zdobyciu bramki "Czerwone Diabły" narzuciły swój styl, stosując zmienne tempo gry.

Jednak po jednej z kontr Rio Ferdinand nie dał rady Roque Santa Cruzowi, Kuszczak niepotrzebnie wyszedł z bramki, a Paragwajczyk po ograniu ich obu strzelił do "pustaka". Widać było przy tej interwencji brak występów w meczach o punkty polskiego bramkarza.

Tuż przed przerwą do siatki Rovers trafił głową Jonny Evans, lecz Howard Webb dopatrzył się faulu przy wyskoku obrońcy United.

Zaraz po zmianie stron Cristiano Ronaldo uderzył obok słupka, a w rewanżu przybysze z Ewood Park stworzyli zamieszanie pod bramką Kuszczaka. "Diabły" trochę podenerwowane zaczęły podkręcać tempo, a szukający faulu Ronaldo otrzymał od Webba żółtą kartkę za "nurkowanie".

Niepewnie grająca obrona gospodarzy dopuściła do kolejnego zamieszania. Kuszczak skrócił kąt, Ryan Nelsen trafił w słupek, a wychodząca futbolówka trafiła pod nogi El Hadji Dioufa, lecz Polak zdążył wrócić i obronić.

Niewykorzystana sytuacja zemściła się natychmiast. Cristiano Ronaldo został sfaulowany metr od narożnika pola karnego przez Keitha Andrewsa. Tradycyjnie ustawił się w pozycji rewolwerowca i pięknym podkręconym uderzeniem trafił w górny róg bramki przy dalszym słupku.

Atakujący w odpowiedzi bramkę "Red Devils" Morten Gamst Pedersen poczuł na ramieniu rękę Rafaela da Silvy i przewrócił się w polu karnym, lecz Webb nie zareagował nakazując dalszą grę, czym wywołał atak wściekłości Sama Allardyce'a.

Ferguson dokonał podwójnej zmiany wprowadzając do linii obrony doświadczonego Nemanję Vidicia i wzmocnił ofensywę wpuszczając Carlosa Teveza. Sam Allardyce odpowiedział wprowadzeniem Tugaya i Benniego McCarthy'ego.

Golami dla Man Utd mogła zakończyć się akcja w trójkącie Rafael - Ronaldo - Rooney, niestety Portugalczyk za mocno podał do kolegi. Po chwili Rooney strzelił nad poprzeczką. Potem napastnik United kapitalnie zagrał do wchodzącego w pole karne Dimitara Berbatowa, ale główka Bułgara także przeszła nad poprzeczką.

W doliczonym czasie gry Rooney zdążył jeszcze po solowej akcji piekielnie mocno, lecz niecelnie uderzyć obok słupka. W rewanżu oblężenie pod polem karnym założyli piłkarze gości, a przy rzucie rożnym nawet Robinson pofatygował się pod pole karne gospodarzy. Wynik nie uległ jednak zmianie.

Manchester zdobywając trzy punkty odskoczył grającemu w niedzielę Liverpoolowi już na osiem punktów.

Manchester United - Blackburn 2:1 (1:1)

Bramki: Rooney (23.), Ronaldo (57.) - Santa Cruz (32.).

Man Utd: Kuszczak - R. Da Silva, Ferdinand, Evans (64. Vidić), Evra - Ronaldo, Carrick, Scholes (82. Giggs), Nani (64. Tevez) - Rooney, Berbatow.

Blackburn: Robinson - Ooijer, Nelsen, Givet, Warnock - Grella (79. McCarthy), Diouf (83. Treacy), Andrews, Dunn (73. Tugay) - Pedersen, Santa Cruz.

Sędziował Howard Webb. Żółte kartki: Ronaldo, Berbatow - Andrews, Warnock, Givet. Widzów: 75 000.

ASInfo/INTERIA.PL

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje