-
-
Sobota, 26 listopada 2011 (08:39)
Kulikowski: Dałem Greniowi zapałkę, a on podpalił las
Afera w PZPN jest niezwykła. Dwaj ludzie, którzy doprowadzili do wyboru Grzegorza Laty na prezesa PZPN, teraz za wszelką cenę starają się doprowadzić do jego upadku - Grzegorz Kulikowski i Kazimierz Greń.
Ten, który sprokurował aferę, Grzegorz Kulikowski, powiedział mi w piątek wieczorem: "Boli mnie serce. Sam nie zdawałem sobie sprawy, jakie to wywoła wrażenie". Tak naprawdę Kulikowski usunął w cień Gromosława Cz., byłego szefa UOP, podejrzanego o łapówkę. W piątek jego nazwisko wymieniano półgębkiem, ale to tak naprawdę ten człowiek stoi za aferą, która właśnie przetacza się przez media. I końca nie widać.
Nagrań całe mnóstwo
Kulikowski trzy ostatnie lata spędził w stresie, walcząc z sekretarzem generalnym PZPN Zdzisławem Kręciną. Kulikowski przyznaje: "Gdy Lato wygrał wybory, Kręcina miał odejść. Jednak omamił Grzesia błyskawicznie. Chciałem pokazać prawdziwe oblicze Kręciny i stąd te nagrania". Ludzie zorientowani w sprawie twierdzą, że nagrań jest całe mnóstwo. Że Kulikowski nagrywał od wielu miesięcy, mówi się, że nawet od dwóch lat. Wszystkich w PZPN. Ktoś psioczył na Latę, proszę bardzo. Ktoś miał coś do kogoś, dlaczego nie? Ktoś miał coś do załatwienia, jak najbardziej! Kulikowski zaopatrzył się w sprzęt, niczym James Bond. A to długopis z kamerą i nagrywarką, a to futerał od okularów, czy też zapalniczka. Dziś takie gadżety nie są specjalne kosztowne. Że można wywołać wielką aferę kogoś nagrywając przekonał Adam Michnik, który na dwa magnetofony nagrał Lwa Rywina...
Zobacz nagranie wideo Grzegorza Laty:
Kulikowski nie mógł znieść Kręciny, który pojawił się w PZPN-ie już w lat osiemdziesiątych. Zatrudniony został w 1983 roku za Włodzimierza Reczka, pracował za Edwarda Brzostowskiego, cieszył się zaufaniem prezesa Zbigniewa Jabłońskiego, a później Jerzego Domańskiego, rzecz jasna również Kazimierza Górskiego, a następnie Mariana Dziurowicza. Świetnie się czuł u Michała Listkiewicza. Nie straszni mu byli kuratorzy, Wiesław Pakoca, Andrzej Rusko, Marcin Wojcieszak, czy Robert Zawłocki.
Wydawało się jednak, że wraz ze zwycięstwem Laty, przyszedł kres Kręciny. Nic podobnego. Obaj dogadali się przed wyborami. Kręcina zapewnił Latę, że w drugiej turze go poprze. Do drugiej tury jesienią 2008 roku nie doszło. Lato wygrał już po pierwszym liczeniu głosów. Zbigniew Boniek otrzymał najmniej głosów. Jednak Lato nie odsunął Kręciny. Sekretarz generalny PZPN znał wszystkich i wszystko, wszystkie mechanizmy, wszystkie niuanse. Znał też ludzi w UEFA i FIFA. Obradował z nimi, a także pił od kilkunastu lat. Niedawno z dumą opowiadał anegdotę, że kiedyś zasiadł z Leo Beenhakkerem oraz Guusem Hiddinkiem, dwoma Holendrami, którzy prowadzili wówczas reprezentację Polski i Rosji. Beenhakker po kilku godzinach poszedł spać. Hiddink trzymał się jeszcze długo. Kręcina relacjonował: "Kiedy spotkaliśmy się na śniadaniu, Guus powiedział do Leo: Jeśli twoi piłkarze będą mieli taką kondycję, jak twój sekretarz, to będziesz wygrywał wszystko w cuglach".
"Jestem tylko urzędnikiem"
57-letni Kręcina to góral z Żywca. Ambitny, zdolny, z reguły sympatyczny dla otoczenia. Gdy ktoś przekraczał próg siedziby PZPN-u, zawsze znalazł czas na kawę - czy to w Alejach Ujazdowskich, czy na Miodowej, czy też na Bitwy Warszawskiej. Zmieniały się siedziby, a Kręcina trwał na stanowisku - najpierw zastępcy sekretarza generalnego, a później już sekretarza generalnego PZPN. Mówił o sobie: "Jestem tylko urzędnikiem". Jednak jego władza była gigantyczna. Listkiewicz, który był prezesem prawie dziesięć lat, w podróżach służbowych spędzał po 200 dni w roku. Tymczasem Zdzisław w związku był zawsze. Z kolei Lato był na niego po prostu zdany.
To Kazimierzowi Greniowi zdawało się, że może zastąpić Kręcinę w roli sekretarza generalnego. Lato szybko wyprowadził z błędu prezesa Podkarpackiego Związku Piłki Nożnej. A później wyeliminował go koncertowo. Za nic miał pomoc w kampanii. Trochę wyżej cenił tego, który miał wyłożyć pieniądze na kampanię - Kulikowskiego. Jego firma transportowa podpisała umowę z PZPN na wynajem autokarów. Jednak Kręcina i tak ją obchodził. Doprowadzało to Kulikowskiego do białej gorączki. Poszedł na wojnę z sekretarzem. A że był wpuszczany do jego gabinetu? Chodził tam zawsze - od kilkunastu lat. Tak było za Listkiewicza, tak było za Laty. Kulikowski w PZPN-ie ciągle odgrywał mniejszą lub większą rolę. To że w tygodniu na pięć dni roboczych w PZPN był z trzy razy, nikogo nie dziwiło. To była niewątpliwie "szara eminencja " PZPN. Kulikowski mówi: "Teraz jestem czarną owcą".
Nagrania od Kulikowskiego otrzymał Bogdan Duraj. Jednak sam Kulikowski przyznaje: "Miały trafić do Grenia. Sądziłem jednak, że zapozna z nimi tylko delegatów na walne zgromadzenie". Jednak Greń nie zamierzał niczego ukrywać przed mediami. Kulikowski, trochę roztrzęsiony, mówi: "Dałem Greniowi zapałkę, a podpalił las". Już od tygodni żył w wielkim stresie. Od tygodni prowadził gorące rozmowy z szefami PZPN. Gdzieś w tych rozmowach uczestniczył również właściciel agencji ochroniarskiej, która współpracuje z PZPN, Sylwester Zubrzycki. Coraz więcej osób wiedziało, że istnieją nagrania. W PZPN narodził się pomysł, aby uprzedzić Kulikowskiego - złożyć doniesienie do prokuratury w sprawie szantażu z jego strony. Jednak zabrakło odwagi. Czyżby Lato i Kręcina nie byli pewni, czym tak naprawdę dysponuje Kulikowski? Jak długo ich nagrywał? I co tak naprawdę uwiecznił?
Posłuchaj pozostałych materiałów w tej sprawie, to których dotarł RMF24.pl:
Artykuł pochodzi z kategorii: Piłka nożna
Zobacz również
-
Piłkarki ręczne Vistalu Łączpol Gdyni po raz pierwszy w historii klubu wywalczyły tytuł mistrzyń Polski. W piątym, decydującym meczu finału play off pokonały w Lubinie KGHM Metraco 26:25... więcej
-
Polecamy
Polecamy
-
Piłkarze Realu Madryt okazali się lepsi od... więcej
-
W pierwszym meczu finału play off o mistrzostwo Rosji... więcej
-
Piłkarze Fenerbahce Stambuł sięgnęli w środę po... więcej
-
Piłkarki ręczne Vistalu Łączpol Gdyni po raz pierwszy... więcej
-
Urszula Radwańska, po wygranej z Czeszką Kristyną... więcej
-
Hertha Berlin złożyła w Niemieckiej Federacji... więcej
-
-
Dziś w Interia.pl
-
Sport
-
Sport
-
Sport
-
www.rmf24.pl
-
Sport
-
www.rmf24.pl
-
Sport
-
www.rmf24.pl
-
www.rmf24.pl
-
www.rmf24.pl
-
www.rmf24.pl
-
Sport
-
Sport
-
Sport
-
Rozrywka
-
www.rmf24.pl
-
-
Narzędzia







Wasze komentarze (187)
Dodaj komentarz~kopol -
Zgłoś do usunięcia Link
poszło o kasę czy władzę? zemsta i tyle
~madlen -
Zgłoś do usunięcia Link
Pyszczyć każdy potrafi np taki Greń co zrobił na Rzeszowszczyżnie dla piłki nożnej nic, może jego zasługą jest to, że są hasła cyt. "garbate nosy" a obecnie krzyczy dlatego bo Lato niedopuszcza go do koryta?????!!!!!
~wojciech fortuna -
Zgłoś do usunięcia Link
puin wiedzialby co zrobic lato jak chodorkowski na sybir
~dwe -
Zgłoś do usunięcia Link
WYtłumaczcie najpierw PLATINIEMU, że ich trzeba wypieprzyc przed EURO. Bo jak nie to sprzedadzą całą UKRAINĘ, włoskiej mafii. Tłumaczie dokładnie na francuski i angielski to co się dzieje
~nielato -
Zgłoś do usunięcia Link
Klasyczny przypadek jak od bohatera zejść dozera....
~Luki -
Zgłoś do usunięcia Link
Ja powiem co zrobia wszystkie sluzby. Nic. Tak jak zawsze. Dlatego oni robia co chca.
~gerardpirost -
Zgłoś do usunięcia Link
Teraz przed EURO jest szansa pozbyc się tych wszystkicj gnoi raz na zawsze. Europejskie władze wiele stolerują, byle nie było totalnego chaosu. Tylko wymaga to ponad klubowej zgody. Totalny bojkot wszelkich meczy, do czasu nowych wyborów. Inaczej znowu się jakoś rozejdzie, bo coś tam...
~Free -
Zgłoś do usunięcia Link
Kazdy sposob jest dobry do zlapania zlodzieja
~pepe -
Zgłoś do usunięcia Link
powinno sie wprowadzic komisarza a Fifa i tak nic nie zrobi przed Euro bo wszystko juz jest dopiete prawie na ostathi guzik,wywalic Late i reszte zlodzieji.
~Zajar -
Zgłoś do usunięcia Link
Lato -Twój czas dawno minął! W latach 70'ch udało się raz Wam zabłysnąć i przez kolejne 40 żyjecie tą sławą a prawda jest taka ,że jesteście bandą dziadów i żłobu szukacie!!!!!!