Która liga dla Znicza?

Prezes Znicza Pruszków, Marek Śliwiński uważa, że jego klub jest zawieszony w próżni i czeka na oficjalną decyzję PZPN, w której klasie rozgrywkowej będzie występował w nadchodzącym sezonie.

"Przygotowujemy się do występów w pierwszej lidze, ale skłamałbym, gdybym powiedział, że nie ma przesłanek ku grze w ekstraklasie. Nie dostaliśmy jednak żadnych oficjalnych wytycznych z PZPN i jesteśmy zawieszeni w próżni. Życie toczy się dalej, przynosi różne rozstrzygnięcia, ale wszystko to dzieje się trochę poza nami" - powiedział PAP Marek Śliwiński.

Reklama

Znicz zajął piąte miejsce w ubiegłym sezonie drugiej ligi i szykował się do występów w nowej, pierwszej klasie rozgrywkowej. Jednak po karnych degradacjach Zagłębia Lubin i Korony Kielce oraz w związku z kłopotami Polonii Bytom z uzyskaniem niezbędnej licencji pruszkowianie są blisko niespodziewanego awansu.

"Licencję uprawniającą do gry w nowej pierwszej lidze już dostaliśmy, ale ekstraklasa do wyższa półka i zupełnie inne wymagania. Oczywiście podjęlibyśmy rękawicę, bo żal byłoby nie skorzystać z takiego prezentu od losu, ale ... do wszystkiego brakuje oficjalnej decyzji PZPN. Przedłuża się sprawa bytomskiej Polonii, "wyrok" na Koronę jest wciąż nieprawomocny, więc nie wiem, kiedy można się spodziewać ostatecznych rozstrzygnięć" - dodał.

Głównym problemem Znicza byłaby kwestia stadionu i niezbędnej infrastruktury. "Korzystamy z obiektu zarządzanego przez miasto i to jego władze mają gotowe projekty szybkiej modernizacji stadionu. My tylko jesteśmy jedną ze stron. Wiadomo, że brakuje oświetlenia, podgrzewanej murawy i tego nie da się załatwić z dnia na dzień. Wiem, że pewne przymiarki już zostały poczynione, trwają opracowania techniczne projektów. Niewątpliwie PZPN oraz Ekstraklasa SA musiałyby nam iść na rękę w kwestii terminarza i dać trochę czasu na wypełnienie obowiązków licencyjnych" - podkreślił prezes Znicza.

Jego zdaniem, pierwsze dwa-trzy mecze Znicz mógłby rozegrać na wyjeździe, a później skorzystać z czyjejś gościny. "Wchodzą w grę dwa rozwiązania. Albo zagramy na obcym stadionie w roli gospodarzy, albo np. skorzystamy z pomocy Legii Warszawa, z którą utrzymujemy dość przyjazne kontakty, i na jej stadionie przyjmiemy jednego czy dwóch rywali. Myślę, że po 5-6 kolejkach nasz stadion mógłby już spełniać licencyjne wymogi, ale wszystko zależy od tego, kiedy ruszą prace. A do tego potrzebna jest oficjalna decyzja PZPN. I tak koło się zamyka..." - wyjaśnił Śliwiński.

Inna kwestia wymagająca natychmiastowych działań do transfery. "W zespole doszło latem do sporych zmian. Poczyniliśmy wzmocnienia, które pozwolą nam na spokojną grę w pierwszej lidze, a może "o coś więcej", ale to zdecydowanie za mało na ekstraklasę. Mam na myśli zarówno ilość, jak i jakość. By myśleć o rywalizacji w ekstraklasie trzeba mieć kadrę złożoną z 23-24 zawodników, bo dochodzą choćby rozgrywki Pucharu Ekstraklasy" - stwierdził, dodając że w klubie musiałby się również zacząć proces zmian strukturalnych - ze stowarzyszenia w sportową spółkę akcyjną.

"Najważniejsze, byśmy jak najszybciej dowiedzieli się na czym stoimy" - zakończył prezes pruszkowskiego klubu.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: PZPN | Śliwiński | liga

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama