Kto zapłaci za beztroskę PZPN?

W żaden sposób nie możemy odpowiadać za to, co się wydarzyło na stadionie we wtorek podczas finałowego meczu Pucharu Polski w Bełchatowie, gdyż nie rozprowadzaliśmy biletów na to spotkanie - uważa członek zarządu KP Legia Warszawa Jarosław Ostrowski.

O tym, że podczas spotkania Legii z Wisłą Kraków może dojść do chuligańskich zajść zarząd KP Legia wiedział wcześniej i podjął decyzję, że klub nie będzie "firmował" wyjazdu do Bełchatowa. W tej sytuacji organizator spotkania finałowego - Polski Związek Piłki Nożnej przekazał 2,3 tysiąca biletów Stowarzyszeniu Kibiców Legii Warszawa.

Reklama

- Rozgrywanie widowiska sportowego bez udziału kibiców nie jest najlepszą metodą. Podjęliśmy ryzyko, mając gwarancje ze strony policji i organizatora, że porządek na trybunach będzie zapewniony - wyjaśnił rzecznik PZPN Zbigniew Koźmiński.

Przedstawiciel PZPN dodał, że sprawcy wtorkowych zajść zostaną ustaleni i pociągnięci do odpowiedzialności, bowiem policja dysponuje zapisem wideo z kamer monitoringu.

- Na razie trwa postępowanie, na jego wyniki trzeba poczekać. Nie zostawimy działaczy klubu z Bełchatowa bez pomocy, w miarę możliwości pomożemy im w naprawieniu strat, jakie powstały na obiekcie. Ale za nie będą także odpowiadali sprawcy chuligańskich zajść, których ustali policja - dodał rzecznik PZPN.

Koźmiński dodał także, że miejsce rozegrania finałowego meczu w Bełchatowie zostało wybrane z... konieczności. Spotkanie miało być rozegrane na obiekcie Korony Kielce, na którym są najlepsze warunki do zapewnienia bezpieczeństwa, ale kielecki klub w ostatniej chwili wycofał się z organizacji widowiska.

- Winnych zajść ustali policja, później sprawą zajmie się Wydział Dyscypliny PZPN. Dzisiaj za wcześnie jest przesądzać, kto zawinił, że doszło do zajść - stwierdził Zbigniew Koźmiński.

- Byliśmy gotowi przekazać organizatorom meczu naszą bazę danych ludzi, którzy mają zakaz stadionowy za ubiegłoroczne awantury na meczu w Wilnie i w żaden sposób nie powinni się znaleźć na trybunach stadionu w Bełchatowie. Jednak nikt z PZPN do nas o udostępnienie takich danych nie wystąpił. Dzisiaj na anonimową sprzedaż biletów, każdemu kto chce, nie można sobie pozwolić. Tym bardziej, że mając wcześniej informacje o istniejących zagrożeniach, informowaliśmy o tym władze PZPN - organizatora meczu - powiedział Jarosław Ostrowski.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Jarosław | Legia Warszawa | Warszawa | policja | Bełchatów | PZPN

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje