Krzynówek: Musieliśmy gonić

Jacek Krzynówek przyczynił się zwycięstwa Bayeru Leverkusen z SC Freiburg (4:1). W 53. minucie Polak zdecydował się na strzał z 18 metrów po którym piłka zatrzepotała w siatce.

- Nie zastanawiałem się tylko przymierzyłem prawą nogą - powiedział Krzynówek w "Super Expressie".

Reklama

Reprezentant Polski zebrał pochlebne recenzje po tym spotkaniu, jednak jego zdaniem bohaterem meczu był Paul Freier.

- To on był bohaterem spotkania. Wszedł w drugiej połowie, strzelił gola, trzeciego wypracował. Dziennikarze cały czas go krytykują. Na każdym kroku wypominają, że kosztował 2.5 miliona euro. Wreszcie "Slawo" pokazał klasę. Można powiedzieć, że to był polski wieczór na BayArena. Przecież Freier pochodzi z Polski - stwierdził Krzynówek.

- Mecz z Freiburgiem kosztował na sporo nerwów. Jak zwykle, jako pierwsi straciliśmy bramkę. Jak zwykle musieliśmy "gonić". Dlaczego tak się dzieje? Drużyny, które przyjeżdżają do Leverkusen przeważnie się bronią. Freiburg ustawił dziewięciu ludzi na własnej połowie i tylko wyprowadzał kontry. Właśnie jedna z nich okazała się zabójcza. No, ale potem był już popis Freiera. Mamy mocny zespół. Jak się rozkręcimy, to jesteśmy w stanie "dobić" każdego przeciwnika - ocenił polski pomocnik.

Największą niespodzianką 12. kolejki była wysoka porażka lidera VfL Wolfsburg z FC Nuernberg (0:4).

- Gdy spojrzałem na wynik, myślałem, że to pomyłka. Ale nie ma co się dziwić rozmiarami zwycięstwa Norymbergi. Przecież niemal przez całe spotkanie grali z przewagą jednego zawodnika. "Wilki" przegrały, dzięki czemu mamy już do nich tylko sześć punktów straty. A więc walka toczy się dalej. Teraz "gonimy" czołówkę tabeli! - podkreślił Krzynówek.

INTERIA.PL/Super Express
Dowiedz się więcej na temat: Freiburg | krzynówek

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje