Krzynówek: Mam swój honor

- Nie żałuję, że w przerwie zimowej nie zmieniłem klubu. Cały czas podkreślałem, że dobrze się czuję w Leverkusen. Poza tym wyjazd z Niemiec kilka miesięcy przed mundialem byłby ogromnym ryzykiem - powiedział na łamach "Życia Warszawy" pomocnik Bayeru Leverkusen i reprezentacji Polski Jacek Krzynówek.

- Bardzo kusiła mnie perspektywa gry w Premiership! Proszę jednak pamiętać, że rzadko zmieniam kluby - stwierdził Krzynówek.

Reklama

- Tylko w jednym grałem poniżej dwóch lat - w Rakowie Częstochowa, do którego byłem wypożyczony z RKS Radomsko. No i sprawa najważniejsza. Jestem typem człowieka, który lubi iść pod górkę. Zwłaszcza wtedy, gdy ktoś rzuca kłody pod nogi. Mam swój honor. Działacze Bayeru chcieli mnie sprzedać. Tym chętniej udowodnię, że popełnili błąd - dodał reprezentant Polski.

- Potrafię wychodzić z różnych opresji. Jeszcze większych niż w ciągu ostatnich miesięcy. Kiedyś nie grałem ponad pół roku z powodu kontuzji kolana, a później przeżywałem najlepszy okres w karierze. Nie można się załamywać, nawet jeśli nie ma powodów do optymizmu. To rada dla wielu Polaków występujących za granicą - wyznał Krzynówek.

- Jeszcze nie myślę o mundialu. Zostało trochę czasu, na razie skupiam się na walce o miejsce w Bayerze. Słyszę zewsząd, że zasługuję na grę. To trochę dziwne, że trener Skibbe wpuszcza mnie na boisko tylko wówczas, gdy gramy z silnymi rywalami, np. Bayernem Monachium i Schalke. Nie rozumiem, dlaczego nie chce mi dawać szansy w spotkaniach ze słabeuszami. W najbliższej kolejce podejmiemy MSV Duisburg. Mam nadzieję, że wreszcie wybiegnę w podstawowym składzie. Przecież o to chodzi w futbolu - zakończył Krzynówek.

Życie Warszawy/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: honor | krzynówek

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje