Krzynówek: Każdy chce mieć moją koszulkę

Jacek Krzynówek powoli acz regularnie staje się gwiazdą Bundesligi. Po fenomenalnym meczu z Romą w Lidze Mistrzów, koszulki z numerem i nazwiskiem reprezentanta Polski zaczęły się bardzo dobrze sprzedawać.

"Wczoraj miałem w klubie spotkanie z kibicami. Każdy sympatyk chce mieć moją koszulkę. Podobno schodzą jak świeże bułeczki" - powiedział Krzynówek w rozmowie z "Super Expressem".

Reklama

W 59. minucie wtorkowego meczu w Champions League reprezentant Polski zdobył bramkę, która dała Bayerowi Leverkusen prowadzenie 2:1.

"Muszę przyznać, że źle obliczyłem tor lotu piłki. Jednak dośrodkowanie było bardzo mocne. Wyglądało tak, jakbym się poślizgnął, a ja po prostu odchyliłem się i... chciałem trafić w piłkę" - dodał Krzynówek. Lewoskrzydłowy Bayeru był niemiłosiernie faulowany przez rywali w efekcie czego, gracze Romy zarobili dwie czerwone kartki.

"Walka była ostra, nikt się nie oszczędzał. Ale piłkarze Romy trochę przesadzili. Panucci uderzył mnie łokciem w głowę. OK, wyskoczyliśmy do piłki. Może nie było to specjalne zagranie, ale na żółtą kartkę Włoch zasłużył. W drugim przypadku czerwona kartka była jak najbardziej słuszna. De Rossi kopnął mnie z tyłu, nie interesowała go piłka" - stwierdził Krzynówek.

Super Express
Dowiedz się więcej na temat: krzynówek

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje