Krok od tragedii na Wiśle

Wczoraj na obiektach Wisły Kraków o mały włos nie doszło do tragedii. Ćwiczący z juniorami młodszymi Wisły Kraków Mateusz Bieniek, nagle podczas ćwiczeń upadł na boisko i stracił przytomność.

Leżącemu chłopcu natychmiast z pomocą przyszli lekarze oraz trener Marcin Jałocha. To głównie ich działania przyczyniły się do tego, że nie doszło do tragedii. Mateusz szybko został odwieziony do szpitala i wszystko dobrze się skończyło.

Reklama

- Panowie, którzy reanimowali Mateusza podarowali mu drugie życie - powiedziała na łamach "Sportu" matka młodego futbolisty.

Po badaniach w organizmie chłopca nie wykryto nic niepokojącego. Mateusz miał pozwolenie na treningi od lekarza i nadal zamierza zostać piłkarzem.

INTERIA.PL/Sport
Dowiedz się więcej na temat: Wisła

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje