Kręcina ma nadzieję, że to nie PZPN

W poniedziałek przedstawiciele prokuratury i Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego przeszukali siedzibę Polskiego Związku Piłki Nożnej. Chodzi o zbadanie nieprawidłowości w dystrybucji biletów na mistrzostwa świata w Niemczech.

"Nie wiem, być może do nich doszło. Przekazaliśmy kontrolerom to, o co prosili, dokumenty, twarde dyski. Trwają przesłuchania. Ale więcej danych, które mogą przydać się w śledztwie znajduje się w firmie IT Sport, z którą współpracowaliśmy, a nie u nas, na Miodowej" - stwierdził Zdzisław Kręcina, sekretarz generalny PZPN, cytowany przez "Rzeczpospolitą".

Reklama

Dlaczego związek sam nie zajął się dystrybucją biletów, tylko wynajął zewnętrzną firmę? "PZPN nie ma swoich specjalistów w dziedzinie komputerów. Z firmą IT Sport rozpoczęliśmy współpracę dawniej. W związku z mistrzostwami zawarliśmy z nią umowę na opracowanie programu, mającego sprawić, że dystrybucja biletów będzie przebiegała bez zakłóceń. To ogromne przedsięwzięcie logistyczne, do jakiego PZPN nie był przygotowany, bo nigdy czegoś takiego nie robiliśmy" - powiedział Kręcina.

Z puli biletów, jakie PZPN otrzymał z FIFA, część została przeznaczona do sprzedaży dla kibiców, a część przekazano do klubów i okręgów.

"Chcieliśmy, żeby na mistrzostwa pojechało jak najwięcej osób, które tworzą środowisko piłkarskie. PZPN nie miał wpływu na to, kto faktycznie z tych biletów korzystał. Jeszcze nim fizycznie je otrzymaliśmy, już na Allegro pojawiły się ogłoszenia o sprzedaży. Niektórych nie było na nie stać. Przekazywali je innym albo zwietrzyli okazję. Jak w każdej sytuacji, w której podaż jest mniejsza od popytu, znalazły się osoby, które postanowiły zrobić interes. Tak działo się na całym świecie i Polska nie stanowiła wyjątku" - tłumaczy sekretarz generalny PZPN.

Związek za bilety musiał zapłacić Międzynarodowej Federacji Piłkarskiej (FIFA). "Wielu Polaków, którzy mieli szczęście w losowaniu, z jakichś powodów nie odebrało swoich biletów, za które związek wcześniej zapłacił. Ponieśliśmy więc straty. Wielu kibiców, którzy nie mieli szczęścia w losowaniu, zaczęło też starać się o bilety innymi drogami. Kupowali je za granicą, myślę, że głównie od kibiców niemieckich, mających łatwiejszy dostęp do biletów na wszystkie mecze polskiej grupy. Wszystkie te okoliczności sprzyjały spekulowaniu. Podejrzenia prokuratury mogą być uzasadnione. Też jestem za tym, żeby ukarać nieuczciwych ludzi, ale mam nadzieję, że nie są to osoby pracujące w PZPN" - dodał Kręcina.

INTERIA.PL/Rzeczpospolita
Dowiedz się więcej na temat: prokuratura | Zdzisław Kręcina | PZPN

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama