Kowalik: Wisłę stać na triumf w jubileuszowym meczu

Dla Wisły Kraków czwartkowe spotkanie LE z FC Fulham Londyn będzie setnym w historii jej pojedynków w europejskich pucharach. Dla byłego trenera piłkarzy "Białej Gwiazdy" Jerzego Kowalika najbardziej pamiętnym meczem było to na wyjeździe z Schalke 04 (4-1).

"Wyjazdowy mecz z Schalke 04 Gelsenkirchen i może pierwszy z Lazio Rzym były tymi, które szczególnie utkwiły mi w pamięci z pucharowych zmagań Wisły. Pamiętam jak grający wówczas w niemieckiej drużynie Tomasz Hajto ze złości po spotkaniu rzucał bidonami. On i jego koledzy byli w szoku, że ktoś mógł im strzelić cztery bramki" - wspominał Jerzy Kowalik.

Reklama

Oba wspomniane pojedynki - z Schalke 04 i Lazio - miały miejsce w sezonie 2002/2003 w Pucharze UEFA. Krakowianie w trzeciej rundzie najpierw zremisowali na swoim stadionie 1-1 z drużyną z Gelsenkirchen, aby w Niemczech wygrać 4-1. W kolejnej rundzie Wisła grała z zespołem ze stolicy Włoch. W pierwszym spotkaniu - w Rzymie - był remis 3-3, ale w rewanżu krakowianie przegrali 1-2.

Kowalik, mimo że jest wychowankiem Wisły to w jej barwach nie rozegrał ani jednego spotkania w europejskich pucharach. W przeszłości był też trenerem "Białej Gwiazdy". Obecnie jest prezesem i szkoleniowcem AP 2011 Zabierzów. Z uwagą jednak śledzi poczynania piłkarzy z ulicy Reymonta.

"Wisłę na pewno stać na zwycięstwo w jubileuszowym meczu, chociaż ostatnio prezentuje nieciekawą grę. Na pewno wpływ na to mają także kontuzje. Jednak nie raz pokazała, iż umie się "sprężyć" na ważne spotkania. Przykładami niech będą mecz ligowy z Lechem Poznań, czy z FC Fulham na własnym stadionie" - powiedział.

Uważa, że Anglicy w czwartek zagrają bardzo ofensywnie, zrobią wszystko aby wygrać mecz: "Dla nich porażka w pierwszym pojedynku z Wisłą to była potwarz. Myśleli, że będzie to dla nich łatwy pojedynek, a tymczasem ponieśli porażkę. Na własnym stadionie będą chcieli się pokazać z dobrej strony".

Podkreśla, że kluczem do wywiezienia z Anglii korzystnego rezultatu będzie dobra gra w defensywie. "Tam nie będzie można sobie pozwolić na żaden błąd w obronie. Jednak gdy Fulham przez dłuższy okres nie zdoła strzelić gola, to otworzy się szansa nawet na zwycięstwo" - dodał.

Wisła po raz pierwszy "pokazała się" w Europie podczas meczu 1. rundy Pucharu Zdobywców Pucharów w sezonie 1967/1968. Zmierzyła się wtedy z HJK Helsinki pokonując drużynę z Finlandii kolejno 4-1 oraz 4-0. Z kolei najwyższą wygraną w europejskich pucharach na własnym stadionie odnotowali krakowianie w roku 1998 pokonując walijski Newton 7-0. Największy sukces drużyny z Krakowa to gra w ćwierćfinale Pucharu Europy w sezonie 1978/1979. "Biała Gwiazda" rywalizowała w nim z Malmoe FF - u siebie wygrała 2-1, ale na wyjeździe to Szwedzi zwyciężyli 4-1.

W obecnych rozgrywkach Ligi Europejskiej wiślacy po trzech kolejkach spotkań zajmują czwarte miejsce w tabeli grupy K LE z dorobkiem trzech punktów. Londyńczycy z czterema punktami na razie są na drugim miejscu. Prowadzi holenderskie Twente Enschede, a na trzeciej pozycji plasuje się duńskie BK Odense.

Mecz w Londynie rozpocznie się w czwartek o godz. 21.05.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: 'Gwiazdy' | jerzy kowalik

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje