Kotorowski: Modliłem się, by nie padał śnieg

- Modliłem się, by nie padał śnieg, ale na niektóre rzeczy po prostu nie mam wpływu - tłumaczył dla INTERIA.PL bramkarz Lecha Poznań Krzysztof Kotorowski.

- Wiadomo, że fajnie byłoby na rewanż lecieć z bardziej komfortową zaliczką, ale trzeba się cieszyć tym co mamy. Przede wszystkim jestem zadowolony, że zachowaliśmy czyste konto, choć pogoda nie była naszym sprzymierzeńcem. Modliłem się, by nie padał śnieg, ale na niektóre rzeczy po prostu nie mam wpływu - wyjaśnił popularny "Kotor".

Reklama

- Rewanż w Portugalii zapowiada się bardzo ciężko. Dopiero po tym meczu okaże się, czy pogoda w Poznaniu była naszym sprzymierzeńcem. My już w takich warunkach graliśmy, choć zdecydowanie wolimy grać na boiskach w kolorze zielonym - powiedział podstawowy bramkarz "Kolejorza".

- To był nasz pierwszy mecz o stawkę w tym roku, ale cele nasze się nie zmieniły - będziemy walczyć o mistrzostwo Polski. Nie ma żadnej dyskusji - postaramy się dogonić czołówkę. Nie wolno zapominać, że czeka nas jeszcze bardzo ważne spotkanie pucharowe. Nasza kadra jest bardzo szeroka. Pod uwagę brany będzie też Rafał Murawski - zaznaczył.

34-letni bramkarz unikał ferowania wyroków dotyczących obsady pozycji między słupkami. - Dajcie mi jeszcze trochę bronić. Ze swojej strony będę robił wszystko, by do końca sezonów utrzymać pozycję numer jeden - dodał.

Doświadczony golkiper, który wygrał rywalizację z Jasminem Buriciem miał również sporo do powiedzenia na temat sędziowania. - Postawę arbitrów oceniam bardzo słabo. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego zwrócili mi uwagę, gdy wybijałem futbolówkę z piątego metra. Wiecie co mi wtedy sędzia powiedział? Że piłka stoi dwa centymetry za daleko - zakończył.

Notował Konrad Kaźmierczak

Wyniki pierwszych spotkań 1/16 finału Ligi Europejskiej

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama