Kosecki: Euro 2012 zagrożone!

Po raz kolejny w PZPN-ie jest wielkie zamieszanie, dotyczące braku decyzyjności. Kluby mają prawo zwrócić się do UEFA czy FIFA i prosić o pomoc, a to może poskutkować odebraniem nam organizacji Euro 2012, mimo że przygotowania idą zgodnie z planem - przestrzegał członek sejmowej komisji kultury fizycznej i sportu Roman Kosecki.

"Nie możemy dopuścić do tego, że rozgrywki międzyzwiązkowe, czy międzyklubowe zakłócą przeprowadzenie projektu Euro 2012. Musimy podjąć jedną, ostateczną decyzję i to jak najszybciej. Trzeba z tym skończyć" - dodał poseł PO.

Reklama

"Gdyby nie to, że mamy przed sobą organizację tak dużego projektu, jakim są mistrzostwa Europy w piłce nożnej w 2012 roku, na pewno sytuacja byłaby już dawno wyjaśniona, a PZPN miałby inne władze. Musimy jednak pamiętać, że każde radykalne działania mogą zaszkodzić całej Polsce. Musimy działać w jedwabnych rękawiczkach, ale równocześnie nie chować niczego pod dywan" - powiedział wiceprzewodniczący sejmowej komisji kultury fizycznej i sportu Ireneusz Raś.

W środę Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu przy PKOl uchylił karę degradacji o jedną klasę rozgrywkową za udział w korupcji Widzewowi Łódź i wstrzymał postępowanie względem KGHM Zagłębia Lubin, a podjęcie decyzji przesunął na 22 sierpnia.

"Ten wyrok jeszcze bardziej komplikuje sytuację w polskiej piłce. Od rana próbujemy się skontaktować z członkami Trybunału, ale niestety rozjechali się oni z powrotem na wakacje. Nie wystarczy nam bowiem słowne uzasadnienie wyroku, a termin trzech tygodni, który przysługuje arbitrom na pisemne wyjaśnienie jest w tej sytuacji absurdalny" - oznajmił Raś.

Uchylenie kary Widzewowi było związane z przedawnieniem czynów.

"Argumenty Trybunału brzmią niepoważnie, tym bardziej, że przewodnicząca Romana Troicka-Sosińska w październiku 2007 roku odrzuciła wniosek Arki, która używała dokładnie tych samych argumentów, co Widzew, a wyrok był całkowicie inny" - powiedziała posłanka PO Iwona Guzowska.

Wstrzymanie decyzji względem KGHM Zagłębia Lubin powoduje, że klub ten wystąpi w ekstraklasie, a Arka Gdynia znowu znajdzie się w niższej lidze.

"Sytuacja jest napięta, bowiem kontrakty z zawodnikami, które podpisał klub były uwarunkowane grą w ekstraklasie. Poza tym Arka była już raz ukarana, została w zeszłym roku zdegradowana, wystartowała z minusowymi pięcioma punktami do sezonu i zapłaciła 200 tysięcy złotych grzywny. Prawo musi być takie samo dla każdego" - podkreśliła Guzowska.

W czwartek zebrała się Komisja ds. Nagłych PZPN, która podjęła decyzję o rozegraniu meczów barażowych o grę w ekstraklasie między Jagiellonią Białystok, a Piastem Gliwice, bowiem odwołanie do Trybunału od decyzji organów PZPN o degradacji o jedną klasę rozgrywkową zapowiedziała Korona Kielce.

W piątek, na prośbę klubów piłkarskich Arki Gdynia i Jagiellonii Białystok, zwołane zostanie nadzwyczajne posiedzenie Sejmowej Komisji ds. Sportu, w której uczestniczyć będą przedstawiciele Polskiego Związku Piłki Nożnej i członków Trybunału Arbitrażowego.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: zagrożeni | PZPN | Euro 2012

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje