-
-
Wtorek, 7 września 2010 (07:04)
Korupcja w Barcelonie
Czy nowy prezes Barcelony Sandro Rosell szuka sprawiedliwości, czy zemsty, oskarżając o korupcję swojego poprzednika, Joana Laportę? By uniknąć nadużyć, klub z Katalonii przyjął nowy kodeks etyczny.
Prezes Barcelony przeżywał wtedy trudny czas. 2 czerwca 2005 roku, zaledwie dwa tygodnie po pierwszym wspólnym sukcesie (mistrzostwo Hiszpanii), Laporta i Rosell stali się wrogami. Razem z trzema innymi członkami zarządu wiceprezes ds. sportowych podał się do dymisji, ogłaszając, że z Laportą pracować już nie sposób. Prezes dał jednak rebeliantom poważny argument, włączając do zarządu klubu swojego szwagra, na domiar złego znanego wielbiciela generała Franco.
Laporta przyjął dymisję Rosella jako zdradę. Gdy tego lata odchodził z Barcelony, robił co mógł, by nie on został jego następcą. Oskarżył byłego kumpla, że w 2005 roku chciał sprzedać Ronaldinho do Chelsea, a prowizją (10 mln euro) podzielić się po połowie. Socios Barcy jednak nie przekonał - w nowych wyborach zdecydowanie postawili na Rosella.
Pierwsze, co zrobił nowy prezes, to ogłosił wyniki pracy firmy audytorskiej badającej ekonomiczną sytuację w klubie. Odchodząc, Laporta twierdził, że ostatni rok jego rządów zakończył się rekordowym przychodem (445,5 mln euro), co dało Barcelonie czysty zysk w wysokości 11,1 mln.
Tymczasem firma Deloitte wyliczyła, że przychód wyniósł tylko 408,9 mln. W dodatku wydano więcej niż mówił Laporta, co sprawiło, że w sezonie 2009-2010 klub zanotował stratę 77,1 mln euro. Aby zdobyć pieniądze, wbrew woli trenera Pepa Guardioli, Rosell sprzedał Dmytro Czyhryńskiego do Szachtara (za 15 mln, rok wcześniej Laporta zapłacił za niego 25 mln), a potem wziął kredyt, by wypłacić pensje pracownikom.
Laporta utrzymuje jednak, że jest w stanie udowodnić, iż prawdziwe są liczby podane przez niego. Rosell nie odpuścił. Wynajął kolejną firmę do badania działalności poprzednika. Ujawniła ona, że były prezes miał otwarty rachunek w kilku barcelońskich dyskotekach, gdzie świętowano mistrzostwa i tytuły. Za wszystko płacono z kasy klubu. Przed finałem Champions League w Rzymie Barca wydała milion euro na bilety na mecz - pula 20-procentowa przyznana przez UEFA nie zadowoliła Laporty.
Za 420 tys. euro z kasy Barcelony Laporta zakupił dużą liczbę zegarków i biżuterii. Hojny był dla piłkarzy, ale także dla vipów odwiedzających Camp Nou - na ostatnim meczu minionego sezonu z Valladolid, który zapewnił Barcy tytuł mistrza Hiszpanii - klub wydał 42 tys. euro na catering. 600 tys. euro Laporta obiecał katalońskiej federacji piłkarskiej, a poza tym płacił wysokie prowizje za sprowadzenie piłkarzy. Agent Zlatana Ibrahomovica, który został już odsprzedany do Milanu, będzie pobierał z kasy Barcy milion euro jeszcze przez cztery lata.
Oczywiście, Rosell przypomniał też Laporcie współpracę z reżimem z Uzbekistanu, kraju, w którym prawa człowieka notorycznie są łamane.
Wszystkie te informacje natychmiast przedostały się do prasy, co wskazuje, że nowemu prezesowi bardzo zależy, by kibice jak najszybciej poznali prawdę o starym.
Laporta wyśmiewa te zarzuty - odpowiada, że jeśli chodzi o korupcję, jest czysty. Oczywiście, kupował drogie zegarki, jako prezenty dla piłkarzy za zdobyte trofea, wynajmował też dla nich prywatne samoloty, żeby wygodniej się im podróżowało. "Zasługiwali na to" - podsumował.
"Te wszystkie tytuły, które klub zdobył w latach, gdy stałem na jego czele, to ich tak naprawdę boli" - mówi Laporta o swoich przeciwnikach. Rzeczywiście, w siedem lat dokonał niemal cudów sportowych. Drużyna z Camp Nou wygrała Ligę Mistrzów dwa razy, cztery razy była mistrzem Hiszpanii, raz zdobyła Puchar i trzy razy Superpuchar kraju, raz Superpuchar Europy i mistrzostwo świata klubów.
Rosell nie ustaje. Powołał komisję, która będzie usuwać z Barcelony ludzi dopuszczających się korupcji, nadużyć i wszelkich zachowań szargających wizerunek klubu - jak chociażby zatrudnianie krewnych. To, rzecz jasna, czytelna aluzja do Laporty.
Zwolennik byłego prezesa, Johann Cruyff, ostrzegł jednak Rosella, że jego działanie wpłynie w końcu źle na postawę drużyny. Tego nowy prezes powinien obawiać się najbardziej. Bo gdyby nawet zakończył swoją kadencję z oceną celującą z etyki, kibic i tak rozliczy go z tytułów zdobytych przez Xaviego, Iniestę i Messiego. Biznes futbolowy już dawno przestał być zabawą dla grzecznych dzieci. Jeśli był nią kiedykolwiek.
Artykuł pochodzi z kategorii: Piłka nożna
Zobacz również
-
W weekend w Zakliczynie odbędą się 82. mistrzostwa Polski seniorów w podnoszeniu ciężarów. To ostatni sprawdzian przez igrzyskami olimpijskimi w Londynie. Po zawodach trener kadry Mirosław... więcej
-
Polecamy
Polecamy
-
17 milionów euro - tyle za ofensywnego pomocnika... więcej
-
Jakub Wawrzyniak, pewniak do wąskiego składu na Euro... więcej
-
22-letni Włoch Andrea Guardini (Farnese Vini) wygrał w... więcej
-
Mistrzostwom Europy, które niebawem rozpoczną się w... więcej
-
Jak informuje oficjalna strona Wisły Kraków, klub jest... więcej
-
-
Dziś w Interia.pl
-
Euro 2012
-
www.rmf24.pl
-
Sport
-
Polska Lokalna
-
Euro 2012
-
Sport
-
Polska Lokalna
-
Sport
-
Polska Lokalna
-
www.rmf24.pl
-
www.rmf24.pl
-
Euro 2012
-
www.rmf24.pl
-
Rozrywka
-
Sport
-
Euro 2012
-
-
Narzędzia






Wasze komentarze (59)
Dodaj komentarzKibice barcelony nie mają szacunku do Real Madryt!
~Adiboss -
Zgłoś do usunięcia Link
Kibice barcelony są dla mnie śmieszni przynajmniej ci co nie mają szacunku Do Największego klubu świata jakim jest Real Madryt cisną na Wielki Real a sami Wyprawiają jaja no nawet nie wiem jak to określić nieumiejętność zachowania się po przegranym meczu zero honoru np:z Interem pewnie każdy wie o co mi chodzi(zraszacze)teraz korupcja mówią że Real marnuję piłkarzy dla mnie to jest śmiech niech spojrzą na siebie bo np Czyhrynsky,Hleb,Riquelme - piłkarz genialny W barcelonie nie istniał w Villarreal był gwiazdą Dehu - we Francji błyszczał w Barcelonie praktycznie nie grał... Bonano - bramkarz klaun Christanval - coś jak Dehu We Francji uznali go wielkim talentem w barcelonie zagrał może ze 2 dobre mecze I można by tak wymieniać i wymieniać... a jeśli chodzi o Real to zgodzę się ze wielu znanych piłkarzy siedzi na ławce no ale co zrobić z tym że w Realu gra aż tyle gwiazd moim zdaniek ktoś musi grac a ktoś siedzieć to chyba logiczne nie?? i jeżeli Real by tak marnował piłkarzy to nie osiągnęli by takich sukcesów po odejściu jak np Wesley Sneijder z Interem czy Arjen Robben z Bayernem M.
jestem BaRcA-man
~BaRcA-man -
Zgłoś do usunięcia Link
w glowie pusto mam pisze komentarze ktorych sam nie jarze
Piękny klub macie farsowiacy , Wstyd być kibicem
~KRÓLEWSKI -
Zgłoś do usunięcia Link
Jak bym był Kibicem nie przyznałbym się do tej zasciankowej farselony
Real
~Artek -
Zgłoś do usunięcia Link
Jestem kibicem Realu bo to naj wiekszy klub w historii piłki nożnej najwięcej zdobytych tytułów ligi mistrzów najwięcej pucharów Hiszpanii .ligi hiszpańskiej , tyle w temacie !
Fatalnie.
~Carlitos -
Zgłoś do usunięcia Link
Odejście Laporty i przejęcie władzy przez tego katalońskiego Macierewicza źle wróży Barcy. Obawiam się, że to początek końca wielkiej drużyny, którą zbudował Laporta.
Żal
~Ak0 -
Zgłoś do usunięcia Link
Którzy się baranie pisze przez \"ó\"
to jest sport , a zawsze nie uczono , ze to czysta
~ikar -
Zgłoś do usunięcia Link
i swieta sprawa, przykladem byly olimpiady w grecji , i co nam zostalo?
NA DOMIAR ZŁEGO wielbiciela Franco???
~JK -
Zgłoś do usunięcia Link
Gen. Franco uratował Hiszpanię przed komunizmem. Franco wykorzystał pomoc Hitlera żeby uniknąć opanowania Hiszpanii przez Stalina. Polska być może też lepiej wyszłaby na takiej taktyce...
saas
~sdsa -
Zgłoś do usunięcia Link
po co chodzić na mecze i sponsorować mafie. ludzi kturzy mogą cię w każdej chwili załatwić ,,,
Zycze polskiej pilce takie problemy
~Abraham -
Zgłoś do usunięcia Link
nawet bede blagal Boga o takie problemy dla polski