Kadrowicze zszokowani kontuzją Wasilewskiego

Polscy piłkarze niemal w komplecie są już w niemieckim Muehlheim, gdzie będą przygotowywać się do meczów eliminacji mistrzostw świata z Irlandią Północną (5 września w Chorzowie) i Słowenią (9 września w Mariborze).

Szok, niedowierzanie i współczucie, to najczęstsze ich słowa wypowiadane pod adresem reprezentacyjnego obrońcy Marcina Wasilewskiego, który brutalnie został sfaulowany podczas niedzielnego meczu ligi belgijskiej ze Standardem Liege. Zawodnika Anderlechtu Bruksela czeka bardzo długa przerwa.

Reklama

"Rozmawiałem z "Wasylem" i niestety najlepiej to nie wygląda. Bardzo przeżywał to, co się stało. Jest już po pierwszej operacji, a czekają go dwie kolejne - powiedział Dariusz Dudka (Auxerre). - Oglądałem wcześniejsze mecze jego zespołu ze Standardem, zawsze były zacięte, dochodziło także do brutalnych fauli. Wczoraj to było celowe zagranie" - dodał.

"Widziałem zdjęcia i... nie mogę w nie uwierzyć. Przykra sprawa, współczuję mu bardzo. Jedyne co na razie możemy zrobić, to życzyć Marcinowi jak najszybszego powrotu do zdrowia" - mówił Seweryn Gancarczyk (Lech Poznań).

Podzielone są zdania kadrowiczów na temat sprawcy ciężkiego urazu polskiego obrońcy - Axela Witsela. "To skandal na skalę międzynarodową. Nie mogłem na to patrzeć, widać było, że chce zrobić Marcinowi krzywdę. Może chciał się odegrać za jakiś wcześniejszy faul, ale są przecież jakieś granice. Powinien zostać dożywotnio zdyskwalifikowany, bo zachował się karygodnie. "Wasyl" może mieć ogromne problemy, daj Boże, aby lekarze poskładali mu nogę i by jak najszybciej wrócił do zdrowia" - przyznał wręcz zszokowany Paweł Golański (Steaua Bukareszt), który najprawdopodobniej zastąpi Wasilewskiego na prawej stronie obrony. Inne zdanie na temat sankcji dla Witsela miał Dudka. "To młody piłkarz i nie dobrze byłoby pozbawiać go od razu definitywnie gry w piłkę. Oczywiście, jakąś karę i nauczkę powinien dostać. Będzie nam na zgrupowaniu brakowało Wasilewskiego, bo to sympatyczny, zawsze uśmiechnięty kolega, bardzo lubiący pożartować. Ja będę grał szczególnie dla niego" - stwierdził Dudka.

Kilkanaście lat temu, po wypadku motocyklowym, na włosku zawisła kariera sportowa Marka Saganowskiego. "Ludzie patrzyli na mnie ze zdziwieniem, kiedy w szpitalu moje pierwsze pytanie do lekarzy brzmiało: Kiedy zacznę grać? Wasilewski na boisku jest takim samym człowiekiem, jak i poza nim, nigdy łatwo się nie poddaje i kontuzja nie rozłoży go na łopatki. Pamiętam, że po ciężkim urazie miałem fatalny moment - po dziewięciu miesiącach rehabilitacji, kiedy nie było widać jej końca, pojawiła się myśl, że może już starczy i nie dam rady. Ale jak się okazuje upór człowieka jest najlepszym lekiem" - ocenił Saganowski.

"Zwycięstwo w sobotnim meczu chcemy dedykować Wasilewskiemu" - dodał Golański.

Poniedziałek jest pierwszym dniem zgrupowania w Muehlheim. Dzień wcześniej w późnych godzinach wieczornych, jako pierwszy z zawodników, do Niemiec przyleciał Rafał Murawski (Rubin Kazań). Natomiast od rana, praktycznie co kilkadziesiąt minut, na lotnisku we Frankfurcie nad Menem pojawiał się kolejny z podopiecznych trenera Leo Beenhakkera. "Tylko Jacek Krzynówek zdecydował się na przyjazd pociągiem, zaś Mariusz Lewandowski jeszcze w poniedziałek grał spotkanie w lidze ukraińskiej i do kadry dołączy we wtorek" - powiedziała rzecznik reprezentacji Marta Alf.

CZYTAJ TAKŻE:

Koszmar! Otwarte złamanie nogi Wasilewskiego!

Sponsor Standardu oburzony faulem na "Wasylu"

Lekarz o faulu na Wasilewskim: To jak zabicie kolegi

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: kontuzje | Dariusz Dudka

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje