Kaczorowski nie przeprosił...

Tak dużej liczby kibiców nie było jeszcze na żadnym spotkaniu w warszawskim pubie eLka. Na pół godziny przed przyjazdem Pawła Kaczorowskiego wejście do środka Klubu Kibica graniczyło z cudem.

Spotkanie, na którym nowy zawodnik Legii miał wyjaśnić osobiście wszystkie spore kwestie z kibicami jednak się nie odbyło.

Reklama

Kwadrans po 17.00 kiedy do pubu wszedł Kaczorowski zgromadzeni kibice opuścili pomieszczenie. Niektórzy w kompletnej ciszy, a inni demonstrując niechęć do byłego zawodnika Lecha Poznań. Na sali pozostali tylko nieliczni sympatycy Legii oraz grupa dziennikarzy.

- Miałem się spotkać z kibicami a nie z dziennikarzami na konferencji prasowej. Cała ta sytuacja na pewno nie jest komfortowa dla mnie. Przyszedłem tutaj, żeby porozmawiać z kibicami i wyjaśnić całą sytuację. Nie chcieli rozmawiać ze mną - trudno. Jestem w Legii, podpisałem kontrakt, jedyna szansa na to, żeby zdobyć szacunek kibiców Legii to jest moja bardzo dobra gra w tym klubie. Legia gra o mistrzostwo Polski i jeśli uda mi się do tego przyczynić myślę, że wtedy kibice będą mnie trochę inaczej traktować.

Z sali padły tylko nieliczne pytania od kibiców Legii:

Jak możesz spojrzeć w oczy piłkarzom Legii po tym, co śpiewałeś?

Normalnie. Nie słyszałem, żeby któryś z piłkarzy Legii miał do mnie jakieś pretensje. Najlepiej ich się spytać czy mają do mnie jakieś pretensje.

Jak Pan się czuje w zespole Legii?

- Czuję się bardzo dobrze w tym zespole... skoro jeszcze tu jestem.

Jestem kibicem od 34 lat i jeszcze nigdy nie widziałem, żeby zawodnik drużyny przyjezdnej, który tak zachowywał się w budynku Legii potem grał w jej barwach. Co Pan dzisiaj może powiedzieć o tamtej sytuacji i zachowaniu zawodników Lecha?

- Nie będę się tłumaczył za swoich kolegów. Mogę tylko powiedzieć za siebie. Cieszyłem się po zwycięskim meczu i śpiewałem "Legła Warszawa". Legia przecież przegrała. Jestem piłkarzem i mam prawo do radości po zwycięstwie. To, że nie podoba się to kibicom Legii - ja to rozumiem. Nie robiłem tego, żeby zdenerwować kibiców ani obrazić Legię. Nigdy nie chciałem obrazić żadnego kibica ani piłkarza, a że kibice odbierają jako zniewagę i wręcz nie do przyjęcia takie śpiewy - to się wydarzyło, nie da się tego odwrócić.

Jest Panu wstyd? Ma pan wyrzuty sumienia? Przeprasza Pan za to śpiewanie?

Za to, że śpiewałem i cieszyłem się po zwycięstwie? Przykro mi tylko, że ktoś się obraża lub czuje się urażony moją radością. Na pewno przed nikim nie będę klękał i za to przepraszał. Ja wiem, co zrobiłem jestem osobą odpowiedzialną - cieszyłem się. Jeżeli to się komuś nie podoba - trudno.

Dowiedz się więcej na temat: kibice | kaczorowski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje