Jop: Czuję się dobrze

Dwa miesiące temu, podczas ostatniego meczu rundy jesiennej, w którym Wisła Kraków podejmowała Lecha Poznań, doszło do nieszczęśliwego zdarzenia. Obrońca krakowian, Mariusz Jop po zderzeniu z Adamem Piekutowskim trafił do szpitala ze złamanym nosem i kośćmi twarzy. Dziś wiślacki obrońca trenuje z kolegami i stara się zapomnieć o tym wypadku.

- Czuję się dobrze. Fizycznie i psychicznie doszedłem do siebie. Z każdym tygodniem wszyscy nabieramy sił i mając na uwadze, że jeszcze sporo czasu, do pierwszego spotkania na pewno będziemy dobrze przygotowani - powiedział Jop cytowany na oficjalnej stronie internetowej Wisły.

Reklama

- Nie mam żadnych problemów. Od razu właściwie byłem nastawiony bardzo pozytywnie do rozpoczęcia treningów. Maska ochronna nie jest już mi potrzebna. Odbyłem w niej tylko dwa czy trzy treningi. Po pierwsze z tego względu, że troszeczkę mi przeszkadzała. Po drugie, nic się nie dzieje i mam nadzieję, że już nic takiego mi się nie przydarzy. Kości są już mocno zalane i wydaje mi się, że maska jest zbędna.

Po ostatnich transferach Wisły Jop nie może być pewien miejsca w składzie. Piłkarz nie zamierza się tym jednak załamywać, lecz będzie walczył o utrzymanie swojej pozycji.

- W linii obrony zrobiło się dość ciasno. Jest wielu zawodników, poziom jest ogólnie wysoki i ciężko będzie o miejsce w składzie. Zdaję sobie z tego sprawę. Jeżeli się kogoś ściąga do drużyny, to nie po to by siedział na ławce, tylko przynajmniej by w tej pierwszej fazie grał. Co mogę powiedzieć? Na treningach na pewno będę się starał, robił wszystko żeby trener na mnie postawił. Zobaczymy, jak to będzie - stwierdził Jop.

www.wisla.krakow.pl
Dowiedz się więcej na temat: czuj | obrońca

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje