Jerzy Dudek: To jakiś sen

- Pierwsza połowa zakończyła się dla nas fatalnie. Na szczęście w drugiej odsłonie udało nam się strzelić bramkę. Potem drugą i wreszcie doprowadziliśmy do remisu. Utrzymaliśmy wynik do końca no i później te karne... - powiedział Jerzy Dudek w rozmowie z reporterem stacji Polsat Sport po finałowym meczu Ligi Mistrzów.

- W dalszym ciągu nie mogę w to uwierzyć. To jest chyba jakiś sen. Jestem bardzo szczęśliwy. Jeszcze nawet nie miałem okazji się przyjrzeć Pucharowi Europy - dodał reprezentant Polski.

Reklama

- Przy żadnej z bramek strzelonych nie miałem wiele do powiedzenia. W drugiej połowie zaczęło być mokro, rosa osiadła na trawie. We wtorek trenowaliśmy na zupełnie innym boisku i to było widać po naszej grze. Piłka nie "chodziła" tak szybko, jakbyśmy chcieli. W drugiej połowie zanim się rozkręciliśmy, dostałem przypadkowo dwa razy w kolano. To wszystko jednak nieważne. Obroniłem strzał z rzutu wolnego, nawet nie wiem jak.

- Później w końcówce dogrywki te dwa uderzenia. Myślałem, że to Tomasson strzelał za pierwszym razem, a kto dobijał nie wiem. Pierwsze uderzenie obroniłem tak, jak chciałem to zrobić. Przy drugim strzale po prostu wystawiłem rękę i trafił mnie idealnie, a to była przecież ostatnia minuta dogrywki - podkreślił Dudek.

W pierwszej połowie spotkania na Stadionie Olimpijskim im. Ataturka w Stambule dominował AC Milan. Efektem bardzo dobrej gry Włochów były trzy gole i wydawało się, że FC Liverpool już się nie podniesie. W drugich 45 minutach role się odwróciły. Co w szatni powiedział Rafael Benitez?

- Przegrywamy 0:3. Co z tego. Grajcie swoje. Teraz pokażcie, że potraficie grać w piłkę. Takie słowa padły z ust Beniteza. Milan w pierwszej połowie grał piękną piłkę, jak przystało na byłych mistrzów. My zaczęliśmy bardzo nerwowo, ale to wynikało z niedoświadczenia drużyny w meczach o taką stawkę. W naszym ustawieniu było trochę zamieszania. Benitez poukładał to wszystko i stwierdził, że jak uda nam się w miarę szybko strzelić bramkę to, kto wie. Trzeba próbować. My zagraliśmy w drugich 45 minutach, tak jak Milan w pierwszej połowie. Wydaje mi się, że zasłużony remis - relacjonował nasz zawodnik.

Przed rzutami karnymi Dudek otrzymał od jednego z asystentów Beniteza karteczkę. - Tak jak przed każdym meczem dostałem "rozpiskę", jak przeciwnicy wykonują "jedenastki". W tym przypadku było tak samo. Wiedziałem w jaki sposób strzela np. Tomasson, choć akurat jego uderzenia nie udało mi się obronić - wyznał Dudek.

Zobacz GALERIĘ ZDJĘĆ z finału Ligi Mistrzów 2005!

Dowiedz się więcej na temat: sny | Polsat Sport | sport | milan | Jerzy Dudek

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje